Prymas Glemp chwali Wildsteina

Nie ma stanowiska polskiego Kościoła w sprawie listy Wildsteina, ale są na ogół aprobujące głosy biskupów.
W poniedziałek zebrała się Rada Stała Episkopatu. Lustracja i lista Wildsteina nie były - jak mówi rzecznik Episkopatu, ks. Józef Kloch - tematem obrad.

- Nie uważam, żeby opublikowanie listy Wildsteina było sprawą, którą powinien zająć się polski Kościół - powiedział "Gazecie" biskup Tadeusz Pieronek.

Tematem tym interesuje się jednak część biskupów. Parę dni temu arcybiskup lubelski Józef Życiński zwrócił się do księży ze swej diecezji o otoczenie opieką ludzi, którzy znaleźli się na liście, mimo że nie byli agentami.

Z kolei przewodniczący Episkopatu, abp Józef Michalik zaapelował o to, by w trakcie lustrowania kierować się prawdą, miłością i sprawiedliwością.

W wypowiedzi dla KAI za lustracją opowiedział się Prymas Józef Glemp. - Polacy mają prawo do prawdy, opublikowanie listy Wildsteina to krok w dobrym kierunku - powiedział. Podkreślił, że dzięki temu obywatele będą mogli przejść egzamin ze swojej przeszłości, aby wejść w przyszłość w prawdzie. Prymas jest za ujawnieniem teczek.

Kardynał Glemp przyznaje, że w czasie ich ujawniania ktoś może zostać pokrzywdzony, ale - jak mówi - nie można zapominać o krzywdzie ludzi, którzy byli ofiarą tajnych współpracowników SB.

- Jakiś chłopiec powie w szkole: twój tata jest na liście agentów. Niewątpliwie taka sytuacja jest pewną krzywdą. Ale popatrzmy na tych, którzy 20 lat temu donosili. Przez nich ktoś nie dostał się na studia, inny nie awansował itp., był obywatelem drugiej kategorii. Czyja krzywda jest większa? - powiedział prymas.

- Można różnie oceniać to, co zrobił Wildstein, ale mleko już się rozlało. Tyle że tam było i mleko, i kawa, i herbata. Teraz trzeba to uporządkować. Jak już się listę upubliczniło, to trzeba otworzyć teczki. Ja jestem za lustracją - powiedział bp Pieronek.