Kuna przed komisją: wszystko przypadkowe

Ja nie jestem prezesem, ja zatrudniam prezesów - mówił przed komisją śledczą Andrzej Kuna
Drugi przesłuchiwany przez posłów badających aferę Orlenu uczestnik spotkania Kulczyk-Ałganow niczego nie wniósł do sprawy. W odróżnieniu od swojego wspólnika Aleksandra Żagla Kuna nie wniósł nawet elementów humorystycznych.

Przekonywał posłów, że podczas trwającego 4,5 godziny spotkania najbogatszego Polaka z Władimirem Ałganowem nie rozmawiano o niczym istotnym.

Według Kuny Jan Kulczyk, lecąc do Wiednia na spotkanie z rosyjskim szpiegiem, nie musiał wiedzieć, z kim się spotyka. - Wiedział, że będzie rozmawiał z przedstawicielem koncernu energetycznego, Rosjaninem o imieniu Wołodia lub Wowa. Tak go przedstawialiśmy w czasie lotu - mówił Kuna.

A co Kulczyk zrobił, gdy zorientował się, że jego partnerem jest "ten Ałganow"? - Nie pamiętam, czy powiedział wtedy "O Jezu, Ałganow" - odpowiadał Kuna, dodając, że do jego zadań w czasie spotkania należał wybór win i potraw.

Jednego biznesmen był pewny: Ałganow nie przekazał Kulczykowi informacji, o tym, że minister skarbu Wiesław Kaczmarek i prezes Nafty Polskiej Maciej Gierej wzięli łapówkę od koncernu Łukoil.

Dlaczego więc Kulczyk przekazał taką informację polskim specsłużbom? - Proszę pytać pana Kulczyka - stwierdził Kuna.

Potem przekonywał, że mimo miesięcy przygotowań po spotkaniu Ałganow-Kulczyk nie interesował się zbytnio losami interesu, który jego firma miała ubić wspólnie z nimi. - Nie było dobrego klimatu dla tej inwestycji. Interes umarł śmiercią naturalną - mówił Kuna.

W opowieści Kuny wszystko było przypadkowe - przypadkowo mieszkał na początku lat 90. w jednym domu z Ałganowem, przypadkowo poznał go w windzie tego domu, przypadkowo zatrudnił jako prezesa jednej ze swoich firm byłego szefa wywiadu Wojciecha Czerniaka.

Połowa posłów z komisji nie miała pytań do Kuny. Widać było, że zniechęciły ich wymijające odpowiedzi. Jedynym szczegółem, jaki udało się od niego uzyskać, była informacja, że w czasie lunchu na zamówienie Kulczyka podano sycylijskie wino. Kuna obiecał dosłać komisji jego dokładną nazwę.