Robimy z dzieci seksualnych kretynów [LIST MATKI]

SEKS NASZ POWSZEDNI. Pełno w księgarniach książek o chomiczkach, księżniczkach, samochodzikach, motylkach czy planetach z naszej galaktyki. A o siusiaku żadnej nie ma! Nie róbmy z dzieci seksualnych kretynów. Od ręki mogę kupić synowi książkę o hodowaniu szczurów, ale o jego budzącej się seksualności nie mogę - pisze do nas mama 9-latka. Oto jej list:
"Jestem dumną mamą dziewięciolatka. Czytam regularnie Wasz cykl i chcę się podzielić refleksją. Mój syn krok po kroku dostawał ode mnie nowe informacje o seksie - oczywiście takie, na jakie był gotowy. Nie dałam mu profesjonalnego atlasu anatomicznego z męskimi i żeńskimi organami rozrodczymi w wieku lat 3, a raczej opowiadałam na pytanie "dlacego dziefczyna nie ma siusiaka", bo o to pytał. Np. w wieku lat 4 wrócił z przedszkola bardzo radosny z informacją: "Mamo, a ja się z Julką w krzakach miziałem" i trzeba było to mizianie rozpracować.

Zaczęliśmy wspólnie oglądać "Było sobie życie", potem wybrane programy na Discovery. Syn rósł i miał w międzyczasie aż 4 dziewczyny, którym kupował za kieszonkowe metalowe pierścionki.

Niedawno się przeprowadziliśmy. Mój kochany dziewięciolatek został zderzony z nową seksualną rzeczywistością. Jego nowy kolega wziął głowę innego kolegi w ręce i zaczął symulować seks oralny, wydając stosowne odgłosy. W szkole, na przerwie, na korytarzu. Kiedy mi o tym opowiedział, zszokowana postanowiłam, że edukacja seksualna musi wejść na kolejny poziom - solidnej, merytorycznej książki, do której chętnie moje dziecko sięgnie, bo bardzo lubi czytać (tak, są jeszcze takie dzieci). Lepsze to niż zostać wyedukowanym w praskiej szkole. Ja taką książkę dostałam od rodziców, dobrze mi zrobiła.

Praktycznie na każdym stoisku są książki dla dzieci o minerałach, zwierzętach, motoryzacji, ba, nawet o sławnych przywódcach. Co to za kłopot kupić tam książkę o seksie dla dziewięciolatka? Uznałam, że trzeba sprawę załatwić od ręki. Poszłam do jednej księgarni, drugiej, trzeciej, czwartej i z coraz większą irytacją spoglądałam na książeczki o księżniczkach, chomiczkach, samochodzikach, motylkach czy planetach z naszej galaktyki. A o siusiaku żadnej książeczki nie ma! Normalnie robimy z dzieci seksualnych kretynów.

W końcu w necie znalazłam listę dobrych publikacji polecanych przez ekspertów, ale wcale nie tak łatwo z dostępnością tych książek. Od ręki mogę kupić synowi książkę o hodowaniu szczurów, ale o jego budzącej się seksualności nie mogę. Jeśli jednak włączę telewizor lub choćby młody spotka się z kolegami - zderzy się z tematem seksu w pierwszej kolejności, a nie z hodowlą szczurów".