Nienawidzisz Euro? Terapeuta: Zagraj w piłkę!

- Panie terapeuto, ja cierpię. Idę ulicą i krzyczę. Wszędzie widzę biało-czerwone piłki? Co mam zrobić? - żartowała prowadząca Popołudnie TOK FM Agata Kowalska. - Niech pani zagra w piłkę. To, co nas najbardziej denerwuje, często niesie jakąś energię, która jest nam potrzebna - radził psychoterapeuta Zbigniew Miłuński.
- To ja powinnam być na stadionie i krzyczeć "Polska gola!!!"? - Ja nie mówię, co pani powinna, ale może to byłoby odkrywcze, gdyby pani zrozumiała, o co chodzi z tą energią na stadionie. To lepsze niż zżymać się, że to jest coś okropnego - radził terapeuta. - Tam jest coś, co panią odrzuca, ale można też znaleźć tam coś, co wzbogaciłoby pani życie.

Wyjść z tego miejsca

- Włączam telewizor: o piłce. W radiu piłka, w gazetach piłka... Co mam robić? Nie otwierać gazety? - zastanawiała się Kowalska. Zbigniew Miłuński radzi spokój. Można dokonać wyboru, nie uczestniczyć w wielkim święcie futbolu i na przykład na czas meczu wyjechać z miasta. A co jak Euro po prostu męczy i drażni? - Trzeba wyjść z tego miejsca! Mam wrażenie, że wiele osób, które narzeka na Euro, mówi z pozycji ofiary. A to tylko kumuluje naszą frustrację. Mogę wyjść na plac Defilad i krzyczeć, że nienawidzę Strefy Kibica. I co? Najwyżej dostanę chrypki - przewidywał Zbigniew Miłuński.

Lepsze od frustracji

Co więc robić? - Ja bardzo dobrze życzę naszej drużynie. W tym sensie jej kibicuję. Ale nie mam zamiaru oglądać meczu. Mam inne ciekawe rzeczy do robienia i będę się nimi zajmował. I to mnie bardziej interesuje niż frustrowanie się z powodu Euro - mówił w Popołudniu TOK FM terapeuta. I tak sprawę komentowali nasi słuchacze na Facebooku: - Dzięki Euro zmobilizowałem się do odpoczynku poza miastem, odkopaniem niedoczytanych książek i zajęciem się wszystkim tym, co do tej pory odkładałem. Współczuję tym, którym Euro wisi, a muszą siedzieć w stolicy - napisał Marcin.

Więcej o: