Maziarski do "przedstawicieli prawicy": Pamięć im odjęło, czy co? Teraz bronią Stankiewicz, a wcześniej...

- Przedstawiciele prawicy potępiają Stefana Niesiołowskiego za rzekomy atak na Ewę Stankiewicz (...) Mówią to te same osoby, które dopiero co krytykowały Teresę Torańską za opublikowanie wywiadu z Adamem Bielanem. Pamięć im odjęło, czy co? - pyta w "GW" publicysta Wojciech Maziarski.
- Już zdążyli zapomnieć, co sami przed chwileczką opowiadali? - pyta publicysta. I przypomina głośny spór na linii Torańska - Bielan. - Adam Bielan rozmawiał z Teresą Torańską, ale potem zmienił zdanie i zakomunikował, że nie życzy sobie, by zapis jego słów był publikowany. Torańska nie przyjęła tego do wiadomości i wywiad się ukazał w "Newsweeku" - podkreśla.

- Ale był huk! Że to skandal, bo jak można drukować czyjeś wypowiedzi wbrew jego woli. Jak można używać czyjegoś wizerunku wbrew chęciom zainteresowanego. "Torańska uważa się za właścicielkę wyłudzonych od Bielana słów" - grzmiał Piotr Zaremba, a w tym świętym oburzeniu towarzyszyli mu inni publicyści, politycy i propagandziści prawicy - pisze Maziarski.

Czekam, kiedy Piotr Zaremba zapłonie takim samym gniewem jak uprzednio w sprawie Torańskiej. Uważnie strzygę uchem i wytężam wzrok, by przypadkiem nie przegapić tego smakowitego momentu, kiedy huknie: "Stankiewicz uważa się za właścicielkę wyłudzonych od Niesiołowskiego słów!" - dodaje dziennikarz "Gazety Wyborczej".

Niesiołowski przeprosi?

Zachowanie Niesiołowskiego skrytykowali m.in. Reporterzy bez Granic. - Stefan Niesiołowski ma prawo odmówić wywiadu, ale jego agresywne zachowanie było kompletnie nie na miejscu - mówi nam Johann Bihr z organizacji.

Także premier Tusk chce, by Stefan Niesiołowski przeprosił dziennikarkę.

Więcej o: