Ekspert: Maserati z Sochą na pokładzie i stłuczka na stacji to już dwa błędy policji

Rozbite na przystanku autobusowym maserati, które zatrzymała tam Małgorzata Socha i stłuczka na stacji benzynowej w Poznaniu, to zupełnie inne sytuacje, obie błędnie ocenione przez policję - twierdzi ekspert. Nagrania z dwóch stłuczek, były porównywane przez internautów, jako przykład niekonsekwencji policji.
Wielki hit sieci, nagranie z planu programu TVN Turbo "Zakup kontrolowany", z Małgorzatą Sochą i Adamem Kornackim w rolach głównych, wypromowało inny film, z podobną sytuacją. Drugie nagranie pochodzi z programu "Stop drogówka" TV4. Widać na nim jak kierowca, stojącego pod dystrybutorem samochodu otwiera drzwi. W tym samym momencie nadjeżdża drugi samochód i trafia w nie. Wideo pojawiło się na "Wykopie" z komentarzem, że to taka sama sytuacja, a zupełnie inaczej oceniona przez policjantów.

Ale czy na pewno? Nie! Rację miał jeden z internautów komentujących pod tekstem: "Na jakiej podstawie policja daje mandat za zdarzenie, które miało miejsce na terenie prywatnym? No chyba, że wjazd i wyjazd ze stacji są oznaczone znakami 'Strefa ruchu', ale jakoś w to wątpię.", napisał "pan_zielony".

A teraz po kolei i z opinią eksperta.

Na obu nagraniach stojący samochód ma otwarte drzwi. W obu również, przejeżdżający obok, inny pojazd, zahacza o drzwi i prawie je urywa. A policja oceniła zdarzenia zupełnie inaczej. W przypadku maserati, z Sochą i Kornackim, mandat dostał kierowca autobusu, który zahaczył o otwarte drzwi. Na stacji benzynowej, gdzie kobieta wjechała w otwierane drzwi, stojącego samochodu, ukarany został mężczyzna, który je otwierał.

Niekonsekwencja policji

Adama Jasiński z Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. Ocenił on, że to nie kierowca autobusu, a Kornacki i Socha powinni dostać mandat. Ona, za to, że zatrzymała się na przystanku. On za to, że nie zachował należytej ostrożności otwierając drzwi.

W komentarzach pod artykułem "Ekspert: To Socha i Kornacki odpowiedzialni za rozbicie maserati" "@taroon" napisał "W programie "Stop Drogówka" była podobna sytuacja z otwartymi drzwiami. tzn. kierujący zatrzymał się przy dystrybutorze na stacji i wysiadał. Drugi kierujący podjeżdżał pod dystrybutor obok. Ukarany został kierowca, który wysiadał z zaparkowanego samochodu. Więc ukarany powinien być Kornacki."

Podobnie myślała większość komentujących sprawę internautów. Wytykali oni policji, że ukarała niewłaściwą osobę.

W obu przypadkach błąd policji

Zapytaliśmy więc eksperta o ocenę stłuczki na stacji benzynowej. Przypominamy to nagranie. Interesująca nas sytuacja zaczyna się w piątej minucie.



Adam Jasiński napisał nam bardzo obszerną opinię. (Przytaczamy tutaj tylko jej część. Pełną treść znajdziesz tutaj .)

Nikt nie powinien dostać mandatu

"Materiał filmowy wskazuje na to, że mężczyzna zatrzymał swój samochód pod dystrybutorem, na terenie stacji benzynowej, a więc najprawdopodobniej na drodze wewnętrznej, w rozumieniu ustawy (najprawdopodobniej, bo zakładam, że teren stacji nie leży w strefie ruchu). Po wyłączeniu silnika otworzył swoje lewe drzwi, z zamiarem opuszczenia pojazdu, i w tym momencie na otwierane drzwi najechał, podjeżdżający do sąsiedniego dystrybutora pojazd" - opisuje Jasiński.

I dalej: "Analizując możliwość zastosowania przepisów kodeksu wykroczeń do czynu popełnionego poza drogą publiczną, strefą zamieszkania i strefą ruchu, polegającego na otwarciu drzwi pojazdu, lub wysiadaniu bez upewnienia się, że nie spowoduje to zagrożenia bezpieczeństwa ruchu, lub jego utrudnienia, należy przyjąć następujące stanowisko:

1. Czyn dokonany poza drogą publiczną, strefą zamieszkania, lub strefą ruchu, polegający na otwarciu drzwi pojazdu, pozostawieniu otwartych drzwi, lub wysiadaniu bez upewnienia się, że nie spowoduje to zagrożenia bezpieczeństwa ruchu, lub jego utrudnienia nie stanowi wykroczenia.

2. Sprawca czynu opisanego w punkcie 1 mógłby odpowiadać za przestępstwo, lecz tylko wówczas, jeżeli czyn wyczerpałby dodatkowe znamiona określone w przepisach kodeksu karnego.

3. Jeżeli następstwem czynu opisanego w punkcie 1 lub 2 jest szkoda majątkowa np. w postaci uszkodzenia przejeżdżającego obok pojazdu (np. urwania w nim bocznego lusterka), sprawca (otwierający drzwi) ponosi wyłącznie odpowiedzialność deliktową na podstawie przepisów kodeksu cywilnego (np. art. 415 / 436 k.c.) - którą, co do zasady, pokrywa ubezpieczyciel." - ocenił ekspert

Ale jak zaznacza, winnego stłuczki w takim przypadku ustala zakład ubezpieczeniowy. A jak kierowcy się nie zgadzają, mogą iść do sądu.

Uważasz, że policja, czy straż miejska pomyliła się nakładając mandat? Masz nagranie tej sytuacji? Przyślij nam policyjni [at] policyjni [dot] pl. Zapytamy eksperta.

Więcej o: