Rosja: potężna eksplozja gazu. Zawalił się wielopiętrowy blok. Dwie ofiary [WIDEO]

W Astrachaniu ratownicy wydobyli spod gruzów bloku dwie martwe osoby. W mieście na południu Rosji w wyniku wybuchu gazu zawalił się wielopiętrowy blok. 14 osób uznano za zaginione. Siedem trafiło do szpitala, a 50 zostało bez dachu nad głową. Według niektórych doniesień za wybuchem mógł stać jeden z mieszkańców budynku, który wcześniej mówił o samobójstwie.
Dwie osoby zginęły w wyniku zawalenia się budynku w Astrachaniu. Przynajmniej 14 osób ratownicy uznali za zaginione, a spod gruzu wydobyli 12 osób, z czego siedem trafiło do szpitala. Poniżej nagranie z zawalenia się budynku:



Rosyjscy ratownicy nie mają wątpliwości, że zawalenie się domu spowodował wybuch gazu. W ich opinii właściciele sklepu znajdującego się na parterze budynku niewłaściwie użytkowali instalację gazową. Według innych doniesień, za wybuchem mógł jednak stać jeden z jego mieszkańców, który niejednokrotnie odgrażał się, że popełni samobójstwo.

Eksplozja zniszczyła 18 mieszkań. Kolejnych kilkanaście zostało uszkodzonych. Świadkowie słyszeli silny huk i poczuli drżenie okien. - Siedziałam w domu i usłyszałam silny huk, aż się wszystko zatrzęsło w mieszkaniu: szafy, stół i okna. Zobaczyłam błysk i dużo iskier - opowiada mieszkanka sąsiedniej kamienicy.

Do Astrachania wysłano z Moskwy ratowników z psami szkolonymi do przeszukiwania ruin. Interfax podał, że ekipa po przybyciu nakazała przez minutę wszystkim obecnym na miejscu zachować absolutną ciszę. W tym czasie ratownicy nasłuchiwali, czy z gruzów nie dochodzą głosy tych, którzy mogli przeżyć eksplozję. Według świadków doszły ich głosy paru osób.

Poniżej z kolei filmik nagrany z sąsiedniego budynku (zawalenie następuje w 2:20 minucie):



Rzecznik Władimira Putina zapowiedział już, że powołana zostanie specjalna komisja śledcza pod przewodnictwem wicepremiera Wiktora Zubkowa, której zadaniem będzie ustalenie przyczyn katastrofy.

Budynek, który się uległ zawaleniu, należy do bloków robotniczych, budowanych w latach 60. i 70. najmniejszym nakładem pracy.

Więcej o: