Finał sprawy, która ujawniła rasizm w londyńskiej policji

Sprawa zamordowania czarnoskórego Stephena Lawrence'a w Londynie czekała na swój finał prawie 19 lat. Dwaj rasiści usłyszeli dzisiaj wyrok. Ale to tylko część szokującej historii, która ujawniła rasizm w brytyjskiej policji i tamtejszym wymiarze sprawiedliwości. Sprawa ta doprowadziła także do bardzo ważnych zmian w brytyjskim prawie i społeczeństwie.
22 kwietnia 1993 roku, około godziny 22.30, 18-letni student Stephen Lawrence czekał z przyjacielem Duwayn'em Brooksem przystanku autobusowym w południowo-wschodnim Londynie. W pewnym momencie zauważyli grupę białych mężczyzn wykrzykujących rasistowskie hasła. Brooks zapytał Lawrence'a, czy widział, czy ich autobus już jechał. Wtedy odezwał się jeden z białych: "Co, co, czarnuchu?! - krzyknął. I po chwili razem z kolegami rzucili się do ataku na czarnoskórych nastolatków. Brooksowi udało się uciec, ale Stephen został dopadnięty przez napastników.

Atak trwał krótką chwilę. Lawrence został w jego trakcie dwukrotnie ugodzony nożem - w klatkę piersiowa i w okolicę ramienia. Oba ciosy trafiły w tętnice. Mimo obrażeń, 18-latek próbował uciekać, ale po przebiegnięciu około 120 metrów upadł i zaczął się wykrwawiać.

Wezwana na miejsce policja od razu wykazała swoją ignorancję. Mundurowi nie udzielili nawet pierwszej pomocy ofierze. Lawrence wykrwawił się na śmierć.

Zeznania świadków

Trzy osoby, które w momencie zabójstwa były na przystanku zeznały, że atak był krótki i nagły i nie potrafią zidentyfikować napastników. Ale w ciągu kilku dni od zdarzenia, do śledczych zaczęły napływać informacje od innych świadków. Większość doniesień wskazywała jako sprawców tych samych pięciu mężczyzn, którzy mieli brać udział w ataku na czarnoskórego nastolatka. Byli to Gary Dobson, Neil Acourt, Jamie Acourt, Luke Knight i David Norris. Ich nazwiska policjanci znajdowali nawet na kartkach przyklejonych do swoich aut.

Mimo wielu doniesień, śledczy nie znaleźli dowodów przeciwko podejrzanym. Zignorowali informacje przekazane przez świadków i nie zbadali głównych śladów. Sprawcy mogli więc cieszyć się wolnością.

Walka o sprawiedliwość

W związku z bezczynnością policji, w kwietniu 1994 roku rodzina zamordowanego Stephena, postanowiła sama walczyć o sprawiedliwość i złożyła prywatny akt oskarżenia, przeciwko pięciu podejrzanym. Lawrence'om nie przysługiwała pomoc prawna ani finansowa i musieli sami zapłacić za analizę dowodów sądowych, śledztwo i ponowne przesłuchania świadków. Znaleźli się jednak adwokaci, którzy zgodzili się ich reprezentować pro bono.

Niestety, walka o sprawiedliwość nic nie dała. Oskarżenie przeciwko dwóm głównym podejrzanym (Jamie Acourte i David Norris) zostało wycofane jeszcze przed rozprawą, z powodu braku dowodów. Pozostali trzej podejrzani zostali uniewinnieni podczas procesu, bo sąd uznał zeznania świadków, m.in. przyjaciela zamordowanego nastolatka, za niewiarygodne. Zgodnie z ówczesnym prawem, podejrzani nie mogli być po raz kolejny sądzeni w tej samej sprawie.

"Mordercy"

W Wielkiej Brytanii rozgorzała dyskusja na temat sprawy zabójstwa Lawrence'a. Zginął czarnoskóry 18-latek, ale nikt nie został w związku z tym skazany. Zaczęto podejrzewać londyńskich śledczych o rasizm i celowe lekceważenie dowodów. Wszystko wskazywało na to, że policja ma sprawców w garści, ale nie ma zamiaru im szkodzić.

14 lutego 1997 roku brytyjski dziennik Daily Mail ostro sprowokował społeczeństwo do przemyśleń. Na pierwszej stronie gazety znalazły się zdjęcia wszystkich pięciu podejrzanych ws. zabójstwa Lawrence'a. Tytuł nad zdjęciami brzmiał: "MORDERCY. Gazeta oskarża tych mężczyzn o zabójstwo. Jeżeli się mylimy, niech nas pozwą".

Rasizm i błędy policji

W związku z oskarżeniami o rasizm, w marcu 1997 roku mundurowi zapowiedzieli wewnętrzne śledztwo. W grudniu przedstawili jednoznaczne wnioski: w policji nie ma problemu rasizmu, a w sprawie zabójstwa Lawrence'a było wiele "niedociągnięć", ale ogólnie działania policji były prawidłowe. Te zapewnienia mało kogo jednak przekonały.

W międzyczasie minister spraw wewnętrznych Jack Straw, ogłosił osobne śledztwo ws. zabitego 18-latka, pod przewodnictwem sędziego Sądu Najwyższego - Sir Williama Macphersona. Ten zarządził ponowne przesłuchania świadków, oraz podejrzanych i przy okazji bliżej przyjrzał się działaniom policji. Jego wnioski były druzgocące dla mundurowych. Macpherson dowiódł, że policja wykazała się niekompetencją i popełniła elementarne błędy w trakcie dochodzenia, m.in. nie zbadała głównych śladów, nie aresztowała podejrzanych i nie udzieliła pierwszej pomocy po przybyciu na miejsce zbrodni. Nie było też odpowiedniego nadzoru i przywództwa ze strony przełożonych w policji. W swoim raporcie Macpherson stwierdził również, że londyńska policja jest instytucjonalnie rasistowska i wezwał do reformy służb cywilnych, służby zdrowia, samorządów lokalnych oraz szkół i sadownictwa, aby wyeliminować problem nienawiści rasowej. W wyniku tego raportu, na początku 1999 roku, premier Tony Blair zapowiedział radykalne reformy, a pięciu policjantów zajmujących się sprawą Lawrence'a zostało oskarżonych o zaniedbania w śledztwie i rasizm.

Przełom

Niestety, mimo upływu lat, dochodzeń i kontrowersyjnych raportów, sprawa zabójstwa 18-latka wciąż stała w miejscu. W 2004 roku śledczy ogłosili, że nie mają wystarczających dowodów, aby postawić komukolwiek zarzuty.

Ale w 2007 roku nastąpił przełom. Na zarekwirowanych w 1993 roku ubraniach podejrzanych ujawniono ślady krwi, włos i włókna ubrań, które mogły należeć do ofiary. Niestety, potrzeba było kolejnych lat, aby dokładnie je zbadać i to potwierdzić. Dopiero w 2010 roku świat obiegła informacja, że na kurtkach Davida Norrisa i Gary'ego Dobsona znaleziono DNA zabitego nastolatka. Obaj mężczyźni zostali wkrótce oskarżeni o zabójstwo i stanęli przed wymiarem sprawiedliwości (dzięki zmianie prawa w 2005 roku i wprowadzeniu możliwości ponownego sądzenia w tej samej sprawie, Dobson mógł stanąć przed sądem).

"Szatańska zbrodnia"

Obaj oskarżeni cały czas stanowczo zaprzeczali swojej winie. Nie przekonali jednak ławy przysięgłych. Wczoraj zostali uznani za winnych zamordowania Lawrence'a. Dzisiaj usłyszeli wyrok - dożywocie. - To była straszliwa, szatańska zbrodnia - powiedział sędzia Colman Treacy na wypełnionej po brzegi sali sądowej. - Tę zbrodnię popełniono z czysto rasistowskich pobudek - dodał.

Sędzia Treacy oznajmił, że Gary Dobson będzie się mógł ubiegać o przedterminowe zwolnienie nie wcześniej niż po 15 latach i dwóch miesiącach, a David Norris najwcześniej po 14 latach i trzech miesiącach.

Zastępca komisarza Metropolitan Police, Cressida Dick, przyznała w rozmowie z mediami, że policja uważa, iż w zabójstwo zamieszanych było pięć osób. Obecnie nie ma jednak wystarczających na to dowodów. Śledczy zapowiadają, że chcą je znaleźć.

Więcej o: