Oni rozśmieszali swoją niezdarnością do łez. Wybierzcie najgłupszego przestępcę 2011 roku [GŁOSOWANIE]

Gubią się w okradanych sklepach, udają martwych, częstują policjantów narkotykami... - polscy przestępcy często nie grzeszą inteligencją. Przez cały rok wielu z nich skutecznie to udowadniało. Zebraliśmy dla Was najciekawsze naszym zdaniem historie, w których pomysłowość bandytów rozśmieszała niemal do łez. Przeczytajcie i zagłosujcie, który z nich zasługuje na miano najgłupszego przestępcy 2011 roku.


Włamywacz udawał trupa, a na twarzy miał nieżywą mysz

Kiedy 37-latek zobaczył, że do domu, do którego się włamał, wchodzą policjanci, postanowił ratować się w bardzo oryginalny sposób. Położył się pod stołem, przykrył watą szklaną i udawał, że nie żyje. Wizerunku nieboszczyka dopełniła martwa mysz, której nie zdążył zdjąć z twarzy...

"Zawód: murasz". Czyli przestępca z ortografem

Brak wykształcenia nie popłaca - o tej starej prawdzie boleśnie przekonał się pewien dziewiętnastolatek z Gdańska. Chciał wyłudzić pieniądze, posługując się fałszywym zaświadczeniem. Wpadł, bo jako wykonywany zawód wpisał... "murasz".

Ukradł wina. Tłumaczył, że przyleciał z Księżyca

Przestępcy często próbują oszukać policjantów co do swojej tożsamości. 52-latek, który ukradł w sklepie dwa wina, z góry skazany był jednak na porażkę. Mężczyzna postanowił przedstawić się jako kosmita, który przyleciał z Księżyca. Tym sposobem został ukarany nie tylko za kradzież, ale i za odmowę podania swoich danych personalnych.

Idioci umawiali się na skok na policyjnej częstotliwości

Dwaj młodzi mężczyźni, planując kradzież naczepy tira rozmawiali o tym przez radiotelefon na... policyjnej częstotliwości. Rozmowie przysłuchiwał się jeden z funkcjonariuszy, który ustalił, gdzie znajdują się niedoszli złodzieje i wysłał tam policyjny patrol.

Rozśmieszył go policyjny lizak. Po chwili tego pożałował

Pijani kierowcy raczej unikają konfrontacji z policją. Ale nie ten. Mężczyzna zatrzymał się obok funkcjonariusza na motocyklu, opuścił szybę i śmiejąc się, wskazał na policyjny lizak w cholewce. Mundurowy, nie wiedząc o co chodzi, zapytał mężczyznę, co go tak rozśmieszyło. Ten - cały czas rozbawiony - wyjaśnił, że chodzi o lizak. Zdziwiony policjant postanowił sprawdzić, czy do humoru żartownisia nie przyczynił się alkohol. Dopiero wtedy kierowca spoważniał. Badanie wykazało, że miał dwa promile.

Złodziej zgubił się w okradanym sklepie

Poinformowani o włamaniu do sklepu policjanci, nie mieli żadnych trudności z namierzeniem sprawcy. Jak się okazało, włamywacz podczas "nocnej akcji" tak się spił, że do rana nie potrafił wyjść z budynku.

Włamywacz zaklinował się w oknie

Włamali się do opuszczonej hali produkcyjnej i ukradli wartościowe przedmioty. Jednemu udało się wyjść, drugi... zaklinował się w oknie. Na tyle skutecznie, że tkwił tam, aż do przyjazdu policjantów.

"Stary, zajaramy razem?" - do policjanta

Pewien 26-letni mieszkaniec Jastrzębia Zdroju uciął sobie drzemkę w autobusie. W pewnym momencie przebudził się i zapałał sympatią do siedzącego obok mężczyzny - "Stary, zajaramy razem?" - zagaił. I wyciągnął z kieszeni zapakowaną w woreczek marihuanę. Nieznajomy odmówił. Młodzieniec schował wiec zawiniątko i poszedł dalej spać. Nie wiedział, że sąsiad z autobusu, to policjant...

Napadł na kioskarkę, a ona popsuła mu pistolet...

Napady to nie jego powołanie. Najpierw napadł z plastikowym pistoletem na kioskarkę, ale ta zatrzasnęła mu szybkę kiosku na broni. Pistolet rozpadł się na dwie części. 20-latek nie dał jednak za wygraną i kilka metrów dalej napadł na staruszkę. Kobieta zaczęła jednak krzyczeć i bandziorka złapali przechodnie.

Włamywacz nie potrafił wydostać się z posesji. Zadzwonił po pomoc do... właściciela

Wszedł na posesję przez ogrodzenie. Z otwartego garażu zabrał karty do gry, płyty CD i wyprowadził rower. Problem pojawił się, gdy chciał tą samą drogą opuścić posesję ze swoimi łupami - był pijany i nie mógł poradzić sobie z przejściem przez ogrodzenie. Zdesperowany zadzwonił więc po pomoc do... właściciela.

18-latka sprzedawała klientom 14-latki

Pewna 18-latka z Wałcza w zachodniopomorskim sprzedawała klientom usługi seksualne 14-latek. Kiedy jeden z mężczyzn nie chciał zapłacić za seks, przedsiębiorcza dziewczyna postanowiła poprosić o pomoc... policjantów.

Bohater której historii Twoim zdaniem najgłupszy?