Podejrzani ws. zgwałcenia niemowlęcia zwolnieni za kaucją. Po ich domem rozwścieczony tłum

Brytyjska policja musiała interweniować, kiedy tłum rozwścieczonych ludzi zebrał się pod domem, w którym schronił się 35-letni mężczyzna podejrzany o zgwałcenie i pobicie niemowlęcia. Niektórzy rzucali kamieniami w budynek, inni niszczyli zaparkowany tam samochód. 35-latek oraz jego 33-letnia partnerka po aresztowaniu zostali zwolnieni za kaucją. Poszkodowany chłopiec obecnie przebywa w szpitalu, gdzie trafił w stanie krytycznym.
Noworodek trafił do szpitala ze złamaną ręką, obojczykiem, popękanymi wszystkimi żebrami i przebitym płucem. Miał też rany sugerujące, że mógł zostać zgwałcony. Dziecko wskutek odniesionych obrażeń doznało zatrzymania akcji serca. Lekarze przyznali, że rany na ciele chłopca, wskazują na gwałt. - To są najgorsze obrażenia, jakie policjanci czy lekarze widzieli u tak małego dziecka. To będzie cud, jeżeli przeżyje - powiedział rozmówca jednego z brytyjskich tabloidów. Chłopiec trafił do szpitala w czwartek. Obecnie jego stan nadal jest ciężki, choć - jak donoszą niektóre media - poprawia się.

ŚWIECE, MISIE I MODLITWY POD DOMEM CHŁOPCA - ZDJĘCIA >>>

W związku ze sprawą policja zatrzymała 35-letniego mężczyznę (kilka dni temu media informowały, że ma on 46 lat) i 33-letnią kobietę. Oboje zostali jednak zwolnieni za kaucją. Nie ma oficjalnych informacji, czy para to rodzice dziecka, ale obecnie wszystko na to wskazuje. Sąsiedzi podejrzanych powiedzieli, że byli to byli to normalni, mili ludzie.

"Znajdźmy te k..wy, które to zrobiły!"

W sobotę pod opuszczonym obecnie domem, w którym doszło do tragedii, zebrało się kilkadziesiąt osób. Wiele z nich przyniosło świece i maskotki, które zostały ułożone pod bramą. Czuwanie i modlitwy za dziecko szybko ustąpiły jednak miejsca wściekłości. - Ktoś krzyknął: Chodźmy i znajdźmy te k..wy, które to zrobiły! - relacjonowała jedna z obecnych tam osób. Inna osoba wskazała dom, w którym rzekomo ukrył się podejrzany 35-latek. Część z zebranych ruszyła w kierunku nieruchomości. Następnie zaczęli rzucać w budynek różnymi przedmiotami. Zniszczyli również zaparkowany na podjeździe samochód. Na miejscu musiała interweniować policja.

Następnego dnia rano drzwi i okna zniszczonego domu zostały zabite deskami. W miejscu czuwania ponownie zebrał się tłum ludzi, jednak tym razem zebranie przebiegło spokojnie. Ludzie modlili się i puszczali w niebo lampiony.

Brytyjska policja zaapelowała do społeczeństwa o nie szukanie zemsty. Funkcjonariusze zapewnili, że intensywnie pracują nad sprawą i wyjaśniają wszelkie okoliczności tragedii.