Zagłuszał komórki. Powód? Miał fabrykę papierosów

Agenci katowickiego CBŚ zlikwidowali nielegalną wytwórnię papierosów, która produkowała milion sztuk dziennie. Działała pod szyldem zakładu pracy chronionej. W ręce policjantów wpadł także jej właściciel, który miał przy sobie zagłuszarkę fal GSM. Dzięki niej przez dłuższy czas nie można było namierzyć miejsca jego pobytu.
- W nasze ręce wpadło sześć osób w wieku od 19 do 45 lat, przejęliśmy 700 tysięcy gotowych papierosów oraz 7 ton tytoniu - ujawnił w piątek podinspektor Andrzej Gąska, rzecznik prasowy śląskiej policji. Nielegalna wytwórnia papierosów mieściła się w dwóch halach: w Katowicach i Mikołowie. Do pierwszej zwożono surowy tytoń kupowany na firmy-słupy, gdzie był mielony i suszony. Gotową krajankę przewożono potem do Mikołowa, gdzie pod przykrywką zakładu pracy chronionej (dotowany przez PFRON) produkowano papierosy. - Linia produkcyjna była wyposażona w profesjonalne maszyny o wartości kilku milionów zł - mówi rzecznik komendy.

Agentom CBŚ udało się też zatrzymać właściciela nielegalnej wytwórni. Mężczyzna przez dłuższy czas był nieuchwytny, bo woził przy sobie zagłuszarkę sygnałów GSM. Dzięki temu policjanci nie mogli namierzyć lokalizacji jego telefonu komórkowego. - Kiedy zobaczył naszych ludzi był kompletnie zaskoczony i próbował uciekać - mówi podinspektor Gąska.

Na wniosek prokuratury sąd aresztował czterech zatrzymanych. Pozostali mają dozór policyjny. Za nielegalną produkcje papierosów grozi im 5 lat więzienia, organizatorowi procederu 8 lat.



Więcej o: