NIK: już 18 proc. dzieci w Polsce walczy z nadwagą lub otyłością

Już niemal co piąte dziecko w Polsce zmaga się z problemem otyłości lub nadwagi. Środki zaradcze podejmowane przez gminy i szkoły okazują się nieskuteczne - alarmuje w swoim najnowszym raporcie NIK. Aż w 90 proc. skontrolowanych szkół oferta żywieniowa dostępna dla dzieci i młodzieży była niezgodna z zaleceniami dietetyków.
Już 18 proc. dzieci w Polsce dotkniętych jest problemem otyłości lub nadwagi - podaje w swoim raporcie NIK, która skontrolowała 52 szkoły. Najwyższa Izba Kontroli przebadała działania administracji publicznej i szkół w zakresie zapobiegania nadwadze i otyłości u dzieci i młodzieży szkolnej. Kontrola objęła lata 2009 - 2011.

W szkołach nie ma nawet obiadu

Prezes NIK Jacek Jezierski wyjaśnia, że jednym z powodów narastania problemu jest dostępność tuczących przekąsek w szkolnych sklepikach. Można tam kupić chipsy, słodkie napoje czy słodycze, a rzadziej warzywa i owoce. Okazało się też, że jedna trzecia szkół nie zapewnia dzieciom obiadu, a w tych, które zapewniają, jedna czwarta ofert jest niezgodna z zaleceniami dietetyków - przeważają w niej produkty mączne, tłuste, z nadmiarem cukru i soli.

Jak się okazuje, nie leży jednak w interesie gmin wpływać na ofertę żywności w szkołach - wynajem powierzchni pod sklepiki wspomaga bowiem budżet szkoły.

Dotacje rządu okrojone o 80 proc.

Kolejny problem według NIK to fakt, że nauczyciele nie są kształceni do uczenia dzieci, jak zdrowo się odżywiać. Tylko w 30 proc. szkół programy wychowawcze zawierały kompleksowe zajęcia dla dzieci i rodziców o sposobach zapobiegania nadwagi i otyłości.

Częściowo powodem jest to, że rządowy program zapobiegania otyłości na lata 2007 - 2011 najpierw zakładał wydanie 12 mln zł, potem budżet zmniejszono o połowę, a ostatecznie wydano na niego tylko 2,5 mln zł.

Okazało się również, że programy zapobiegania otyłości są niespójne. Tylko dwie gminy - Chełm i Elbląg - przygotowały raporty na temat potrzeb zdrowotnych swoich uczniów.