Śmierć kibica. "Nikt nie uwierzy, że to był wypadek"

Dla dziesiątek tysięcy kibiców wersja, że to był wypadek, nie jest przekonywująca. Każda nagonka na jakąś grupę społeczną i odbieranie jej praw obywatelskich skutkuje gorącymi emocjami - tak politolog i kibic Rafał Chwedoruk ocenił sytuację po nocnych zamieszkach w Zielonej Górze. Doszło do nich po tym, jak młody kibic wpadł pod koła radiowozu.
W Zielonej Górze kibice Falubazu starli się w nocy z policją, po tym jak nieoznakowany radiowóz potrącił śmiertelnie 23-latka. Policja mówiła o regularnym szturmie. Kilkunastu funkcjonariuszy zostało poszkodowanych, w tym policjantka, która z poważnym urazem głowy trafiła do szpitala. Kibice zniszczyli kilkanaście radiowozów i powybijali szyby w komisariacie w centrum miasta.

Wszystko wydarzyło się po godz. 2 w nocy, gdy jeden z kibiców świętujących zdobycie złotego medalu przez Falubaz przebiegał przez jezdnię. Szczęśliwie ominął taksówkę, przebiegł przez pas zieleni i wpadł pod koła nieoznakowanego policyjnego fiata Dukato, który brał udział w zabezpieczaniu meczu. Chłopak umarł przed przyjazdem karetki.

- Dla dziesiątek tysięcy kibiców ta wersja nie jest przekonywująca. Nikt nie uwierzy, że to był wypadek. W tego typu sytuacjach racjonalne wyjaśnienia, jeśli się w ogóle przebijają, to dopiero po czasie. Obywatele nie będą mieli wiary w bezstronność instytucji, które będą próbowały wyjaśnić tę sprawę - mówił Rafał Chwedoruk, politolog Uniwersytetu Warszawskiego i kibic piłkarski. Tłumaczył to dotychczasową polityką rządu Tuska wobec kibiców. - Każda nagonka, odbieranie praw obywatelskich jakiejś grupie, skutkuje gorącymi emocjami. Nie uczymy się na błędach. Był podobny przypadek w latach 90., gdy z ręki policjanta zginął o wiele młodszy kibic po meczu koszykówki i dopiero po długim mataczeniu funkcjonariusz został za to skazany - mówił politolog.

- Czy to znaczy, że grupa wyborców, do której zwrócił się ostatnio Donald Tusk, może się od niego teraz odwrócić? - pytała Anna Laszuk.

- Błąd PO polega na tym, że próbowała tę sprawę wygrać politycznie. Dziś płaci za stworzenie w kraju atmosfery strachu: ustawa o ograniczeniu dostępu do informacji politycznej, próby zmiany kodeksu wyborczego, nagonka antykibicowska, sprawa strony antykomor.pl, wszystko to stworzyło atmosferę, w której negatywne emocje biorą górę nad spokojem demokracji - komentował Chwedoruk.

Politolog dodał, że czegokolwiek by Tusk nie zrobił, na łaskę kibiców liczyć już nie może. - Powinien jak najszybciej pozbyć się doradców, którzy uznali, że stworzenie tej atmosfery strachu będzie dobrym orężem wyborczym - ocenił.