Donald Tusk i hazard. Czy obstawi wynik wyborów?

Donald Tusk nie chce typować, kto wygra wybory parlamentarne. - Gdybym umiał typować, to bym zagrał w ostatnim tygodniu w totka - mówił Tusk w Rykach na Lubelszczyźnie. Czy zagra?
 Szef rządu zapewniał, że hazardu nie lubi i dlatego nie gra w gry liczbowe. - Generalnie za loterami, hazardami nie przepadam. Tak mnie wychowano, by krok po kroku coś budować. To wydaje mi się ciekawsze niż hazard - mówił Tusk. Dlatego wyniku wyborów obstawia nie będzie.

Premier wyjaśnił też, o co tak naprawdę idzie walka w zbliżających się wielkimi krokami wyborach parlamentarnych. - Kto da gwarancję przeprowadzenia Polski przez wzburzone fale (kryzysu - przyp. red), tak akby ludziom nie działa się krzywda. To jest ta największa stawka dzisiaj, o którą gramy - zapowiedział Tusk.

"Panie premierze, proszę o pomoc"

Na premiera Tuska czekała w Rykach kobieta, która razem z mężem prowadzi działalność gospodarczą - sprzedaż internetową. Mają czworo dzieci. - Czy Pan wie, w jaki sposób drobne, małe firmy są wykańczane przez urzędy państwowe? - pytała mieszkanka Ryk. Jak wyjaśniła, sprowadza towary z zagranicy i na każdym kroku są jej rzucane kłody pod nogi, zwłaszcza przez urząd celny. - Żyjemy ciągle pod presją jakichś terminów. Każą nam się odwoływać np. od decyzji celnych. Ale cóż z tego, skoro urząd celny za trzy miesiące zrobi to samo i znów nam każe płacić podatek, który juz został zapłacony? - pytała kobieta. Premier zapowiedział, że chętnie to sprwdzi, bo nie miał tego typu sygnałów. - To pierwszy sygnał dotyczący takiej nadgorliwości - mówił Tusk.