Giełdy liczą na dodruk dolarów przez Fed

Im bliżej piątkowego wystąpienia szefa Fed Bena Bernankego, tym chętniej giełdowi inwestorzy kupują akcje. Liczą, że Fed zdecyduje się na trzeci program dodruku dolarów warty nawet pół biliona dolarów
Bernanke wystąpi podczas dorocznego sympozjum Fed dla zagranicznych bankierów w Jackson Hole. Inwestorzy pamiętają, że przed rokiem przy tej samej okazji szef Fed zapowiedział program gigantycznego dodruku dolarów i skupu obligacji rządowych, który formalnie wszedł w życie na początku listopada 2010 r.

Do czerwca tego roku Fed dodrukował 600 mld dol., zwiększając płynność na rynku finansowym. Pieniądze miały pomóc bankom zwiększyć akcję kredytową, aby gospodarka USA nabrała rozpędu i trwale wyszła z recesji. Jednak w praktyce olbrzymie kwoty popłynęły na rynki akcji, windując światowe indeksy z grubsza o 30 proc. Zakończony w czerwcu dodruk dolarów ochrzczono mianem "quantitative easing 2", bo pierwszy taki program był antykryzysowym działaniem Fed po upadku w 2008 r. banku Lehman Brothers. Dlatego teraz inwestorzy czekają na QE z numerem 3.

Szef Fed ze St. Louis James Bullard zapowiedział we wtorek, że jeśli gospodarka USA się osłabi, to Fed podejmie dodatkowe działania. Rachityczny wzrost gospodarczy spędza sen z powiek ekonomistom i amerykańskim politykom - w I kwartale wyniósł tylko 0,4 proc., a w drugim - 1,3 proc. Banki inwestycyjne ostatnio obniżyły tegoroczne prognozy dla Ameryki. Morgan Stanley ostrzegł nawet, że USA przez najbliższe 6-12 miesięcy będą "niebezpiecznie blisko recesji".

Fed jest między młotem a kowadłem, bo z jednej strony powinien wspomóc ożywienie gospodarcze, a z drugiej powinien stać na straży stabilności cen, które można podbić dodatkowym dodrukiem pieniądza. Ostatnie wieści inflacyjne z USA były niepokojące, bo w lipcu ceny rok do roku urosły aż 3,6 proc., bardziej od prognoz.

USA powinny też pomyśleć, jak zacząć spłacać długi, bo samo podniesienie limitu zadłużenia, co Kongres uchwalił kilka tygodni temu, nie uspokoiło wcale rynków. Tym bardziej że agencja Standard & Poor's obniżyła po raz pierwszy w historii rating USA, co w sierpniu wywołało wstrząsy na światowych giełdach i z grubsza 20-proc. zjazd indeksów.

Gracze tak bardzo liczą na QE3, bo Fed brakuje już innych instrumentów wspomagania gospodarki. Nie może obniżyć stóp procentowych, bo od poprzedniego kryzysu w 2008 r. są na najniższym poziomie 0-0,25 proc. Miarą oczekiwań na dodruk dolarów jest spadek wartości amerykańskiej waluty. We wtorek za euro płacono momentami nawet 1,45 dol.

Więcej o: