Natanek ukarany, Rydzyk wciąż nie. "Rydzyk nie uderza w hierarchię kościoła"

- Pamiętam Piotra Natanka z czasów studiów. Nie było mowy o specjalnych łączach z Jezusem - powiedział w wywiadzie dla "Przekroju" ks. Kazimierz Sowa, dyrektor telewizji Religia.tv, który jest przekonany, że Natanek dostał surową karę za uderzenie w hierarchię - coś na co ks. Rydzyk nigdy by sobie nie pozwolił.
- Pamiętam Piotra Natanka z czasów studiów, i wtedy nie miałem wrażenia, że jest człowiekiem próbującym odkryć w sobie ducha proroka. Nie sprawiał wrażenia, że ma jakiś światłowód, dzięki któremu może sobie porozmawiać z kimś na górze - mówił ks. Kazimierz Sowa Grzegorzowi Miecugowowi.

Ks. Natanek zatonął, bo nie był tak sprytny jak ks. Rydzyk?

20 lipca metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz nałożył na ks. Natanka karę suspensy za nieposłuszeństwo wobec przełożonych. Ks. Kazimierz Sowa był zaskoczony twardą reakcją władz kościelnych: - Suspensa, czyli zawieszenie księdza w działalności duszpasterskiej, księżowskiej, zakaz publicznego głoszenia Słowa Bożego, sprawowania sakramentów, jest bardzo dotkliwa - mówił w wywiadzie.

Według niego tak ostra reakcja hierarchów wynika z charakteru przewinień ks. Natanka, który wszedł biskupom na odcisk. Ks. Rydzyk utrzymuje się na powierzchni dzięki unikaniu tego rodzaju błędów. - Wszystko można księdzu Rydzykowi zarzucić poza jedną rzeczą - on nie zrobi niczego, co bezpośrednio uderzałoby w hierarchię kościelną - mówił ks. Kazimierz Sowa.

Internet darem Matki Boskiej

Według dyrektora kanału Religia.tv głoszenie herezji, tak jak z ambony w Grzechyni pod Makowem Podhalańskim, ma tradycję tak długa jak samo chrześcijaństwo. Zaznacza jednak, że: - dzisiaj, w dobie internetu i nowoczesnych środków przekazu, herezja wygłoszona w dowolnym miejscu na świecie może zdobyć grupę swoich wyznawców, niezależnie od tego, gdzie mieszkają. Widać to na przykładzie telewizji uruchomionej przez ks. Natanka, który choć jest sceptycznie nastawiony do wielu, nazwijmy to, osiągnięć współczesnego świata, to internet uznaje za dar - chyba w tym przypadku Matki Bożej - ofiarowany mu po to, żeby głosił te swoje prawdy.

Radio Maryja punktem granicznym

- Osobiście jestem przekonany, że jeżeli ktoś ma w sobie głęboką wiarę i sam jest wewnętrznie zwrócony w stronę Pana Boga, to w końcu do Kościoła dojdzie. Ale coraz częściej widzę też, że tak do końca nie jest, bo są ludzie, którzy patrzą na Kościół najpierw w jego wymiarze instytucjonalnym, zewnętrznym. I dla nich Radio Maryja może być punktem granicznym - czytamy w wywiadzie w "Przekroju". Jednocześnie ks. Sowa podkreśla, że spotyka coraz więcej ludzi, którzy twierdzą, że "ważny jest dla nich tylko jeden wymiar wspólnoty, którą tworzy Radio Maryja - wymiar duchowo-religijno-modlitewny, a już na przykład dystansują się od sfery politycznej czy pewnych wyborów, deklaracji, opinii."

Więcej o: