Po śmierci studentki w Krakowie: Zarzut zabójstwa dla kierowcy autobusu

Zarzut zabójstwa usłyszał kierowca autobusu, który w nocy z piątku na sobotę wiózł 21-letnią studentkę. 44-letni mieszkaniec Krakowa jest podejrzewany o to, że skonstruowanym z przewodu hamulcowego narzędziem zadał pasażerce kilkanaście ciosów w głowę. Dziewczyna straciła przytomność, po czym kierowca wyrzucił ją do rowu napełnionego wodą i błotem. Tam studentka się udusiła.
Mężczyzna nie przyznaje się do winy i jednocześnie przedstawia własną wersję wydarzeń.

Twierdzi, że doszło między nimi do kłótni, bo pasażerka nie chciała wysiąść na ostatnim przystanku. Wtedy na złość zawiózł ją w miejsce, gdzie została znaleziona. Tam - jak zeznał w prokuraturze - doszło do szarpaniny, bo dziewczyna sugerowała kierowcy, że ten chciał ją okraść. W trakcie jej trwania chwycił zrobione przez siebie narzędzie i uderzył ją kilkanaście razy w głowę. Po chwili obydwoje wpadli do rowu. Mężczyzna twierdzi, że sam wyszedł, a pasażerkę tam zostawił. Dziś wskazał miejsce, gdzie ukrył pręt, którym zadano cios.

Kierowcy autobusu grozi dożywocie, jutro prokuratura zdecyduje o zastosowaniu środka zapobiegawczego.

Więcej o: