"Czy można obrazić Agorę albo TVP?" Wyroki ws. Środy i Rymkiewicza [MEDIACJE]

Czy można mówić o krzywdzie w odniesieniu do osoby prawnej? Czy TVP albo Agora mogą być obrażone? Wielkim mediom wolno więcej - powiedział prawnik Michał Zaremba. Goście Ewy Wanat w programie "Mediacje" rozmawiali o konsekwencjach ostatnich wyroków, które w starciu z firmami mediowymi przegrali i Jarosław M. Rymkiewicz.
Ewa Wanat przypomniała gościom wyniki dwóch głośnych ostatnio procesów podkreślając, że istnieje pomiędzy nimi oś symetrii. Bo co prawda środowiska oskarżonych są skrajnie różne, to jednak obojgu dostało się zbyt daleko posuniętą krytykę od wielkich mediów.

[FELIETONY] Knebel i przeprosiny. Środa i Łysiak o wolności słowa >>>

Prof. Magdalena Środa została skazana za wypowiedziany na antenie Radia TOK FM w 2007 r. komentarz: - Mamy w tej chwili "Misję Specjalną', która jest po prostu, jak to się mówi, przepraszam że użyję takiego potocznego, absolutnie bez żadnej odpowiedzialności, słowa - ubeckim programem. - Sąd domaga się, by prof. Środa w Radiu TOK FM przeprosiła Telewizję Polską za wypowiedź niezgodną z faktami.

Z kolei ma przeprosić wydawcę "Gazety Wyborczej" i wpłacić 5 tys. zł na cel społeczny za słowa m.in. o tym, że redaktorzy "GW" nienawidzą Polski i chrześcijaństwa jako "duchowi spadkobiercy Komunistycznej Partii Polski" - orzekł sąd. Jeden i drugi sąd doszedł do takich samych wniosków: instytucje zaskarżające doznały krzywdy.

Czym mierzyć zmniejszoną wiarygodność?

- Tylko czy można mówić o takiej krzywdzie w odniesieniu do osoby prawnej? - pytał Zaremba. - Czy można obrazić Agorę albo telewizję publiczną? - dopytała Ewa Wanat.

A Zaremba ciągnął: - Niewątpliwie można naruszyć reputacje osób prawnych, ale to tylko w kontekście ekonomicznym, gdy chodzi o spadek sprzedaży.

- W działalności mediów bardzo ważna jest wiarygodność - pospieszyła z wyjaśnieniami Ewa Wanat. - Jeżeli się takimi wypowiedziami podważa wiarygodność mediów, to one chcą się bronić. To dzięki wiarygodności są kupowane.

- Tak, ale jak wymierzyć wiarygodność? Sprzedawanymi egzemplarzami, oglądalnością? - zastanawiała się prof. Barbara Markiewicz, filozof polityki UW, zwracając uwagę a brak obiektywnego kryterium do oceny.

Debata publiczna ma się sama cywilizować?

Michała Zarembę dziwi fakt, że to sami wydawcy zgłaszają problem i proszą sąd o ustalenie granic wolności słowa. - Nie usprawiedliwiam wypowiedzi Rymkiewicza, bo jest niemądra. Ale jej absurdalność sprawia, że nikt tego nie traktuje poważnie. Dlatego powinna być traktowana bardziej tolerancyjnie.

- Tymczasem procesów o oszkalowanie wytaczanych przez polityków i media obserwujemy w Polsce coraz więcej. Może tak jak w Stanach - gdzie wolność słowa stoi ponad innymi - powinna się ona sama cywilizować? - pytała Ewa Wanat.

Prof. Barbara Markiewicz się z nią zgodziła. - Włączanie w to sądów, żeby ustalić granice prawne jest niedobre. Debata publiczna zakłada, że jednak trzeba się liczyć z różnymi argumentami. Te skrajne i głupie powinny być lekceważone, a nie stawiane przed sąd. Wtedy nadaje im się niesłychaną rangę - odpowiedziała profesor.

O czym w Polsce nie wolno mówić?

W Polsce zapis o ograniczeniu wolności słowa znajduje się w wielu ustawach. Osoba o niewyparzonym języku może być skazana za: obrazę prezydenta lub godła, obrazę uczuć religijnych, pomówienie, zniesławienie, negacjonizm, czyli negowanie zbrodni hitlerowskich lub komunistycznych, propagowanie nazizmu, faszyzmu, komunizmu oraz szerzenie nienawiści rasowej, narodowościowej, etnicznej lub wyznaniowej.

- Czy to są wystarczająco ostre kryteria? - pytała Ewa Wanat. - Nie ma żadnych jednoznacznych terminów w przepisach dotyczących wolności słowa. Wszystko opiera się na uznaniowości. dlatego te procesy maja taki wpływ na opinię publiczną, bo wyznaczają pewne granice - odpowiedział Zaremba.

"Wielkim mediom wolno więcej"

Kryteria wyznaczania granic nie pozostają zatem jasne. Goście "Mediacji" przypomnieli, że "brunatny kowboj" - określenie użyte przez "Gazetę Wyborczą" wobec Wojciecha Cejrowskiego - przeszło. Natomiast nazwanie przez prof. Środę audycji mianem "ubeckiej" już nie. - Wspólnym mianownikiem obu spraw jest, niestety, to, że obie wygrała wielka spółka medialna. Jednak wielkim mediom wolno więcej - podsumował Zaremba.

Kliknij, by zobaczyć zdjęcia