Anna Marszałek rzuciła dziennikarstwo śledcze dla NIK. "Na razie"?

- Na razie nie widziałam dla siebie miejsca w mediach - mówi Anna Marszałek. Znana dziennikarka śledcza, z wykształcenia polonistka, po kilkunastu latach w mediach, będzie teraz pracować w dziale analitycznym Najwyższej Izby Kontroli - podaje Presserwis
- Nie wiem, co przyniesie życie, ale na dziś ta decyzja wydaje mi się ostateczna - mówi Anna Marszałek, Dziennikarz Roku 2003, która była przez wiele lat związana z "Rzeczpospolitą".

Zajmowała się m.in. tak głośnymi sprawami jak zabójstwo generała Papały czy afera starachowicka. Wielokrotnie honorowana i nagradzana za dociekliwość i rzetelność dziennikarską, postanowiła odejść do pracy w urzędzie. Wiadomość ta zaskoczyła środowisko dziennikarskie.

"Najważniejsza postać dziennikarstwa ostatnich 20 lat"

- To przykra wiadomość, że świat dziennikarski traci taką osobę. Mam nadzieję, że to, co będzie teraz robiła, nie zamyka jej jednak drogi powrotu do zawodu - powiedział w rozmowie z Presserwisem Bertold Kittel, dziennikarz śledczy TVN, który pisał wspólnie z Anną Marszałek artykuły w "Rzeczpospolitej".

- Dla mnie Anna Marszałek była jedną z najważniejszych postaci dziennikarstwa ostatnich dwudziestu lat - dodaje Wojciech Cieśla, dziennikarz "Wprost", który razem z Marszałek pracował w "Rzeczpospolitej" i "Dzienniku".

Dziennikarka Roku

Anna Marszałek ukończyła polonistykę. W 2000 roku otrzymała główną nagrodę w konkursie "Tylko ryba nie bierze". W 2001 roku ona i Kittel otrzymali nagrodę Grand Press w kategorii "Dziennikarstwo śledcze" za teksty z "Rzeczpospolitej": "Sędzia do wynajęcia", "Wojewoda w sieci" i "Kasjer z Ministerstwa Obrony".

W 2003 roku Marszałek zdobyła tytuł Dziennikarza Roku oraz nagrodę Grand Press w kategorii News za teksty "Poseł SLD uprzedził o akcji policji", "Niebezpieczny przeciek z resortu" i "Dwie wersje Kowalczyka" ujawniające aferę starachowicką. W 2005 roku zwyciężyła w konkursie Europejski Dziennikarz Roku organizowanym przez wydawany w Brukseli magazyn "European Voice".

Więcej o:
Komentarze (22)
Anna Marszałek rzuciła dziennikarstwo śledcze dla NIK. "Na razie"?
Zaloguj się
  • poalicja

    Oceniono 11 razy 11

    Anna Marszałek czy to nie ta sama,która co stwierdził sąd,niesłusznie oskarżała Romualda Szeremietiewa?

  • kassabian

    Oceniono 9 razy 9

    Dziennikarka śledcza, której największy sukces okazał się blamażem - zaiste, jest co podziwiać.
    Ale jaka dziennikarka śledcza, takie i reportaże śledcze.
    Zaś koledzy nie zapomnieli, pamiętali o koleżance i teraz "wybitna dziennikarka śledcza" zarabiać będzie na chlebek w państwowej instytucji, albowiem ma wybitne kwalifikacje na to stanowisko.
    Nowe pokolenie kombatantów nam rośnie na oczach naszych.

  • baba53

    Oceniono 5 razy 5

    Czy oddala niesłusznie przyznane nagrody ?

  • nutka57

    Oceniono 7 razy 5

    Oby "nie na razie" ale na "wieki wieków amen".
    Ilu ludzi skrzywdziła swymi pomówieniami?
    Prawie tyle samo, co misjonarka specjalna Anita Gargas...

  • warwar

    Oceniono 7 razy 5

    NIK jedno z ogniw pełzającego zamachu stanu (tak jak IPN, d. CBA, d.RPO, d.NBP, d. KRiTV, d. dowódcy roszajów wojsk, d. Kancelaria Prezydenta RP) pozostało jednym z ostatnich azylów PiSlamistów (oprócz ław parlamentarnych). Wszystko wskazuje na to, że PiS znowu nie bezie w stanie przez kolejne 4 lata umieścić swojej nomenklatury na synekurkach w ministerstwach i w spółkach Skarbu Państwa - więc trwa odwrót na z góry upatrzone pozycje. Zwłaszcza kłamczuszków, którzy pod zamówienie organizatorów pełzającego zamachu stanu przygotowywali komprmaty na niewygodnych, czy niepokornych albo po prostu na przeciwników politycznych. Rzeczywiście wykształcenie filologiczne jest tym, które jest najbardziej potrzebne przy kontrolowaniu instytucji państwa. Podobnie jak brak wiedzy prawniczej i historycznej jest najlepszą kwalifikacją do formułowania zarzutów przez urzędników IPN.

  • alvinnn

    Oceniono 7 razy 5

    Sprawa Marka Kempskiego

    Prawomocnym wyrokiem z dnia 24 kwietnia 2003 r. wydanym przez Sąd Apelacyjny w Warszawie (sygn. akt I ACa 1222/02) spółka Presspublica (wydawca dziennika "Rzeczpospolita") oraz redaktor naczelny Maciej Łukasiewicz zostali solidarnie zobowiązani do przeproszenia Tadeusza Smolczewskiego i Szymona Węgrzynowskiego (udziałowców spółki cywilnej "Iurator") za nieprawdziwe i oszczercze twierdzenia dotyczące tych osób, zawarte w artykule prasowym pióra red. Anny Marszałek i Bertolda Kittela zatytułowanym "Wojewoda w sieci. Korupcja w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim" opublikowanym w dzienniku "Rzeczpospolita" w dniu 23 grudniu 2000r.

    Sprawa Piotra Woyciechowskiego

    W dniu 21 lutego 2006 r. Sąd Okręgowy w Warszawie (sygn. akt XXV C 2334/05) wydał prawomocny wyrok nakazujący Annie Marszałek i Bertoldowi Kittelowi opublikowanie na swój koszt oświadczenia przepraszającego Piotra Woyciechowskiego za insynuacje dotyczące jego osoby zawarte w artykule zatytułowanym "Fundusz Przyjaciół" opublikowanym w dzienniku "Rzeczpospolita" w dniu 30 marca 2001 r. Oświadczenie zostało opublikowane przez dziennikarzy na pierwszej stronie dziennika "Rzeczpospolita" dopiero w dniu 4 maja 2007 r. na skutek wszczęcia przez Powoda przeciwko Annie Marszałek i Bertoldowi Kittelowi egzekucji świadczenia niepieniężnego.

    Sprawa Romualda Szeremietiewa

    W dniu 8 listopada 2010 r. Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił Romualda Szeremietiewa od ostatniego z zarzutów postawionych mu przez Annę Marszałek i Bertolda Kittla (a następnie prokuraturę) w artykule "Kasjer z Ministerstwa Obrony" opublikowanym w dzienniku "Rzeczpospolita" w dniu 7 lipca 2001 r. Tym samym R. Szeremietiew - po 9 latach od rozpoczęcia śledztwa w całej sprawie - został uwolniony od winy we wszystkich zarzutach, jakie mu postawiono. 26 sierpnia 2009 r. Rada Etyki Mediów opublikowała dokument, potępiający cykl tekstów Marszałek i Kittela, dotyczących nieprawidłowości w Ministerstwie Obrony Narodowej za czasów wiceministra Romualda Szeremietiewa (cyt.: "Autorzy zniesławiającej go publikacji - Anna Marszałek i Bertold Kittel są laureatami najbardziej prestiżowych nagród za mistrzowskie uprawianie dziennikarstwa śledczego. Nie po raz pierwszy sądy uniewinniają osoby publiczne, spostponowane w ich publikacjach. Nigdy nie doczekały się publicznych przeprosin.")

  • incipit

    Oceniono 7 razy 5

    Cała para w gwizdek, takie to dziennikarstwo śledcze. Nic, co nie przynosiło rozgłosu jej rewelacjom jej nie interesowało. Wytyczony, często wymyślony albo nagięty w wygodny sposób kierunek, i klapki na uszy, zupełny brak reakcji na wszystko inne. W końcu j.bło. Sprawa jakaś śmierdzi. To uciekamy do znajomych na urzędnicze stanowisko. Takie to i dziennikarstwo śledcze.

  • poleczka-2

    Oceniono 9 razy 5

    aha PiS dba o swoją oj dba !

  • pdppdp

    Oceniono 4 razy 4

    Szczerze powiedziawszy, całe to tzw. dziennikarstwo śledcze jest w naszym wydaniu albo dziennikarstwem hakowym - na świadomych lub nie usługach służb, albo dziennikarstwem dziwnych ludzi, którzy posiedli świadomość wyższą. Dziennikarzem śledczym zostaje się przez przypadek i tylko jednorazowo, będąc na co dzień po prostu niezłym dziennikarzem i mając raz w życiu fart: albo jest się naocznym świadkiem czegoś dziwnego, albo będąc wytypowanym - nie do końca wiadomo dlaczego - do ujawnienia szwindlu przez jakieś "głębokie gardło".
    "Dziennikarz śledczy" na etacie dziennikarza śledczego to ktoś, kto ma lub miał dosyć cuchnące powiązania z nieciekawymi facetami z dziwnych urzędów.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX