Kołtuny III RP i lemingi z jarkowymi czipami. Meller vs Wildstein

Bronisław Wildstein zachęca rodaków do radykalnej kuracji z kołtunerii. Kto jest kołtunem? - W III RP nazywa się "młody wykształcony z wielkich miast" - pisze publicysta "Uważam Rze". - Bronek pochylił się nade mną z troską - pisze Marcin Meller w najnowszym "Wprost" i odpowiada na list Wildsteina.
- Zaniepokojony rozszerzeniem się przypadłości zwanej kołtunerią w Polsce współczesnej postanowiłem napisać do dotkniętych nią rodaków, zachęcając ich do radykalnej kuracji - zaczął Wildstein w "Uważam Rze".

- Ta przykra i zaraźliwa dolegliwość, z której epidemią mamy wręcz do czynienia dzisiaj w naszym kraju, jest na szczęście stosunkowo łatwa do wyleczenia, chociaż ochrona przed nią wymaga odrobiny psychicznej higieny. Zanim jednak zaproponuję środki zaradcze, powinienem dokonać diagnozy schorzenia, do walki z którym zachęcam - pisze Bronisław Wildstein i przechodzi do listy cech typowego kołtuna.

"Kołtun chce dobrze żyć. Nie znosi sądów i wartościowania"

Polski filister to zatem "człowiek o radykalnie ograniczonych horyzontach, powodowany splotem kompleksów, osobnik cierpiący na atrofię, indywiduum żyjące wyłącznie w świecie stereotypów i frazesów (...), czuje nienawiść do religii, patriotyzmu i postaw wymagających wyrzeczeń (...), jego ojcem duchowym jest Urban, wzorem i punktem odniesienia - Gazeta Wyborcza. Z łbem przy ziemi nienawidzi tych, którzy proponują mu jego podniesienie."

Łeb podniósł Marcin Meller. - Bronek pochylił się nade mną z troską - ocenił i postanowił autorowi "listu do kołtuna III RP" się zrewanżować. Za punkt wyjścia obrał sobie zdanie tego listu, które brzmi: "Przekroczenie kołtuńskiego horyzontu wyrywa z dusznego świata III RP i otwiera ogromne perspektywy".

"To prawicowe lemingi z jarkowymi czipami w mózgach? Wątpię"

- Szanowny Bronisławie! Po pierwsze, to w 2005 r., już raz ten kołtuński horyzont został przekroczony, wyrwaliśmy się z dusznego świata III RP i otwarły się ogromne perspektywy. Problem w tym, że spora część z nas nie doceniła tego przełomu. Czy uznasz, że wszyscy sceptycy byli bezmyślnymi kołtunami, czy - ulubione określenie wielu Twych kolegów po piórze - lemingami? - pyta Meller na łamach "Wprost".

- Po drugie, czy jeżeli większość prawicowych (konserwatywnych) publicystów i blogerów klepie tę samą frazę o finis Poloniae pod rządami PO, to znaczy, że są prawicowymi lemingami z jarkowymi czipami w mózgach? - pada pytanie. Meller dodaje: - Ja na przykład zakładam, że myślisz samodzielnie, nawet jeśli prawie w niczym się z Tobą nie zgadzam i nawet jeśli z nominacji Jarosława Kaczyńskiego zostałeś szefem TVP. Dlaczego przynajmniej częściowo nie założysz wzajemności?

"Co w tym złego?"

- Rymkiewicz nazywa nas kolaborantami, Ty kołtunami, a może my inaczej kochamy, cenimy, lubimy, odbieramy swój kraj, inaczej przeżywamy polskość. A nawet jeśli ktoś ma letni stosunek do polskiej historii, religii, imponderabiliów, chce tylko porządnie żyć, mieć mieszkanie, samochód, jeździć na wakacje nad Bałtyk albo do Chorwacji, wykształcić dzieci, płacąc uczciwie podatki i nie zawracać sobie głowy Przeznaczeniem wiszącym nad Polską, to co w tym złego? - pyta Meller.

Więcej o: