"Boimy się, co będzie, gdy wszystkie pielęgniarki odejdą od łóżek". Rozmawiamy z rodzicami w CZD

1. W Centrum Zdrowia Dziecka trwa strajk pielęgniarek
2. Związek nie przyjął warunków zaproponowanych przez dyrekcję
3. Pielęgniarki mogą zaostrzyć protest

Polub i bądź na bieżąco!

Pielęgniarki z Centrum Zdrowia Dziecka nie wykluczają, że wszystkie odejdą od łóżek małych pacjentów lub złożą wypowiedzenie z pracy. Decyzję w tej sprawie miały podjąć dziś podczas referendum w sprawie zaostrzenia protestu; głosowanie przełożono jednak na niedzielę. - Odłożyłyśmy je dla dobra pacjentów - przekazała przewodnicząca strajkujących.

Rodzice: "co będzie z dziećmi?"

Sytuacją w szpitalu zaniepokojeni są przede wszystkim rodzice małych pacjentów. Większość z nich deklaruje jednak pełne poparcie dla personelu. Jeden z ojców, którego dziecko leczone jest w instytucie, przyznaje: - Jestem całym sercem za pielęgniarkami. One naprawdę świetnie zajmują się dziećmi. Przyjeżdżamy za każdym razem, gdy coś dzieje się moim córkom i zawsze otrzymujemy od nich fachową pomoc. Ich żądania powinny zostać spełnione.

Inna mama niepokoi się, co się stanie, gdy pielęgniarki zaostrzą protest. - Boję się, co będzie z dziećmi, gdy wszystkie pielęgniarki odejdą od lóżek. Dyrekcja nie może do tego dopuścić. Powinny być poważne rozmowy, mediacje, ale nie tak jak się to teraz odbywa - mówi.

Krytyczne opinie też się jednak pojawiają. - Odejście od łóżek to najgorsza z możliwych wersji. To w ogóle nie powinno się wydarzyć, jak można straszyć czymś takim? Ja mam prywatną firmę i wiem, co należy robić w takiej sytuacji: jeśli ktoś chce strajkować, zostanie zwolniony - stwierdził jeden z ojców.

Propozycje zostały odrzucone

Na stronie CZD opublikowano treść porozumienia odrzuconego przez strajkujące pielęgniarki - oprócz podwyżek pojawiło się tam m.in. zobowiązanie instytutu do rozmów ze związkiem w sprawie liczby zatrudnionych na oddziałach pracowników. Ustalony miał być też limit godzin nadliczbowych w roku dla pielęgniarki i położnej w wysokości 120 godzin - przekroczenie go mogłoby nastąpić tylko za zgodą pracownika. Dyrekcja obiecywała też, że nie wyciągnie konsekwencji związanych z udziałem w strajku i wypłaci wynagrodzenia za ten okres.

Strajkujące oceniają jednak, że te rozwiązania nie rozwiążą problemu, dlatego nie mogą się na nie zgodzić.

Z dziennikarzami spotkała się dziś dyrektorka CZD, Małgorzata Syczewska. Ostrzegła, że przyszłość instytutu wisi na włosku. Oceniła, że protest pielęgniarek powoduje wielomilionowe straty finansowe. Do tego samego miałoby też doprowadzić podwyżki w kwotach, których domaga się związek. - Wyrażamy żal, że ten nieprzemyślany protest może doprowadzić do likwidacji szpitala, który leczy 200 tys. najciężej chorych dzieci z całego kraju i który wykonuje niektóre procedury jako jedyny w kraju - mówiła szefowa instytutu.

O co walczą pielęgniarki?

Protest w warszawskim instytucie trwa od 24 maja. Pielęgniarki domagają się podwyżek i zwiększenia zatrudnienia. Pomimo prowadzonych w tej sprawie rozmów między dyrekcją szpitala, a pielęgniarkami, do tej pory nie udało się osiągnąć porozumienia. Ostatnią propozycją szpitala były podwyżki w wysokości 250 zł brutto - pielęgniarki, jak poinformował instytut, domagają się 500 zł.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!