"Nie jem koło uchodźców" - to reakcja dzieci na "ciemną karnację". Co na to przedszkolanki?

"Tę historię dedykujemy wszystkim przekonanym, że w Polsce nie mamy problemu z rasizmem i ksenofobią" - piszą członkowie Grupy Stonewall. I relacjonują, jak dzieci zareagowały na widok osoby o ciemnej karnacji.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Opisana historia przydarzyła się chłopakowi jednego z członków Grupy Stonewall - organizacji działającej na rzecz równouprawnienia par jednopłciowych i walczącej z dyskryminacją i przemocą. "Nie jest to pierwszy raz, kiedy ludzie zwracają uwagę na jego ciemną karnację. Tym razem jednak historia jest wyjątkowo wstrząsająca" - czytamy we wpisie opublikowanym na Facebooku.



"Jem spokojnie frytki, rozmawiam przez telefon (po angielsku). Wchodzi 20 uroczych, acz wkurzających przedszkolaków z pięcioma bardzo głośnymi nauczycielkami" - relacjonował chłopak. Na reakcję dzieci nie trzeba było długo czekać. "Tu jest uchodźca!", "Coo?! nie jem koło uchodźców!", "Psze pani,boję się..." - miały krzyczeć dzieci.

"Dwie dziewczynki już płaczą, a panie "nauczycielki" zaczynają błyskawiczną naradę. W końcu zbliża się do mnie przerażona, wydelegowana pani i łamanym angielskim stara się wytłumaczyć, że Polacy nie lubią obcokrajowców (tym bardziej uchodźców) i że dzieci się mnie boją i pyta... czy mógłbym już wyjść" - opowiadał.

- Obawiam się, że nie wszyscy mają takie podejście... - powiedział. W odpowiedzi miał usłyszeć, że "ładnie mówi po polsku już, pewnie ma rodzinę tutaj". - Dzieci, nie ma się czego bać, pan jest tu tylko w odwiedziny i niczego wam nie zrobi... - uspokajała przedszkolanka.

Autentyczność historii zamieszczonej we wpisie potwierdzili w rozmowie z nami członkowie Grupy Stonewall. "Wygląda na to, że wyrasta kolejne pokolenie przekonane, że świat składa się z białych ludzi, a jeśli ktoś wygląda inaczej, należy się go bać. Czy możemy się dziwić dzieciom, skoro dorośli zachowują się w tak skandaliczny sposób?" - kończą wpis.

A TERAZ ZOBACZ: Wpadł we wnyki i stracił łapy. Ma szansę na nowe życie





A TERAZ ZOBACZ: Dramat rocznej Shivani



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!