Sama przeciw 300 neonazistom: To był impuls. Miałam wiele szczęścia

1. Czarnoskóra Szwedka stanęła sama naprzeciwko marszu neonazistów
2. Zdjęcie z tego wydarzenia obiegło cały świat
3. Tess Asplund mówi TVN24 BiS, że ?trzeba reagować, ale inaczej?

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- Byłam wściekła, że nazistom wolno tak po prostu chodzić po ulicach - mówiła 42-letnia Tess Asplund. Kobieta tłumaczyła swoją reakcję na niedzielny marsz neonazistów w szwedzkim Borlange TVN24 BiS.

Szwedzcy neonaziści zorganizowali w Święto Pracy marsz w mieście Borlange. Naprzeciw grupy liczącej 300 osób wyszła czarnoskóra Szwedka. Na znak buntu uniosła zaciśniętą pięść. Kobietę z trasy przemarszu szybko usunęły służby porządkowe, ale moment zdołali uchwycić fotografowie.



Asplund nie zachęcała jednak do naśladowania jej. - Trzeba reagować, ale inaczej - podkreśliła, przyznając, że miała tego dnia wiele szczęścia. - Stałam razem z innymi aktywistami, a oni zaczęli się zbliżać. Byłam wściekła, że nazistom wolno tak po prostu chodzić po ulicach. To był impuls - opowiadała TVN24 BiS.

Szwedka od 26 lat zajmuje się walką z ksenofobią i rasizmem, jej wzorem jest Nelson Mandela. - Chciałam pokazać, że liczy się sprzeciw, a nie ich nienawiść. Nie zastanawiałam się nad tym, co właściwie się stało - mówiła o marszu. Nie myślała o strachu. - Patrzyłam na jednego z nich, który stał w pierwszym rzędzie. On gapił się na mnie - dodała.

- Kiedy zrozumiałam, co zrobiłam, pomyślałam, że być może nie była to najlepsza decyzja, bo to są niebezpieczni ludzie - mówiła Asplund. - Miałam mnóstwo szczęścia, że nie ucierpiałam, nic mi nie zrobili - zaznaczyła. - Już wcześniej mnie nie lubili, a teraz już zupełnie za mną nie przepadają. Więc nie róbcie tego co ja. Miałam tego dnia mnóstwo szczęścia - podkreśliła kobieta.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!