Rozmowa Kulczyk-Graś. Tygodnik "Do Rzeczy" publikuje nagrania

1. "Do Rzeczy" twierdzi, że dotarło do nagrania rozmowy Kulczyka z Grasiem
2. Tygodnik opublikował w sieci rzekome taśmy ze spotkania
3. Biznesmen i rzecznik rządu mieli krytykować teksty w "Fakcie" o Tusku

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

W najnowszym numerze "Do Rzeczy" Cezary Gmyz twierdzi, że dotarł do niepublikowanego nagrania z afery taśmowej. Były rzecznik rządu Paweł Graś miał skarżyć się Janowi Kulczykowi na publikacje tabloidu krytyczne wobec rządu Donalda Tuska i jego rodziny - zwłaszcza córki premiera. W odpowiedzi biznesman miał zaproponować, że spotka się ze współwłaścicielką wydawcy "Faktu". Kilka tygodni później zmienił się redaktor naczelny gazety, Grzegorz Jankowski.

Po stenogramach, które można było przeczytać w gazecie, "Do Rzeczy" umieściło w sieci rzekome taśmy:



Tygodnik twierdzi, że odejście Jankowskiego było zaskoczeniem, bo cieszył się szacunkiem przełożonych. Dymisji nie spodziewano się nawet wtedy, gdy z wizytą do Polski przyjechali przedstawiciele wydawnictwa. Miała to być rutynowa kontrola. Tymczasem - jak opisuje gazeta - redaktora naczelnego zaproszono na rozmowę, po której oświadczono, że zrezygnował z funkcji szefa.

Szwajcarzy woleli kogoś innego?

Tymczasem, kiedy Jankowski przestał być redaktorem naczelnym "Faktu", branża dziennikarska nie była zaskoczona tym zdarzeniem. Wirtualnemedia.pl donosiły, że "rozstania Jankowskiego z wydawnictwem spodziewano się w redakcji już od kilku lat, bo jego relacje z polskim zarządem spółki nie układały się zbyt dobrze".

Od kilku lat "Fakt" wydawała spółka, w której 50 procent udziałów miała szwajcarska firma Ringier AG. Zdaniem przedstawicieli branży dziennikarskiej, Szwajcarzy mieli inną wizję "Faktu" niż Jankowski i to miało być podstawą dymisji.

Szydło prosi Ziobrę o interwencję, wydawca zaprzecza

Sprawę rozmowy Kulczyka i Grasia na prośbę premier Beaty Szydło zbada minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro - Nie można wyobrazić sobie, że w demokratycznym państwie prawa takie rzeczy mogły się dziać. Trzeba się zastanowić, czy ci ludzie, którzy w taki sposób załatwiali różne interesy, mają moralne prawo do tego, by dziś tak głośno mówić, że w Polsce łamane jest prawo - mówiła szefowa rządu.

Ziobro stwierdził też, mając na myśli Pawła Grasia, że trudno mu uwierzyć, że człowiek który był "prawą ręką Donalda Tuska mógł uczestniczyć w próbie eliminacji redaktora naczelnego gazety, która była krytyczna wobec rządu". Minister zapowiedział już, że ewentualna decyzja o podjęciu śledztwa w tej sprawie zapadnie po konsultacji z prokuratorami.

- Twierdzenie, że były naciski polityków w sprawach dotyczących członków czy szefów redakcji, jest nieprawdą - tak skomentowała doniesienia "Do Rzeczy" Agnieszka Odachowska, dyrektor komunikacji korporacyjnej w Ringier Axel Springer Polska, wydawcy "Faktu". - Żadna opcja polityczna nie miała wpływu na linię redakcyjną oraz politykę personalną redakcji - czytamy w oświadczeniu dyrektor z RASP.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!


Nasi politycy nie chcą, żebyście rozwiązali ten quiz

Stefan Niesiołowski, Antoni Macierewicz i Ryszard Czarnecki byli kiedyś związani z jedną partią. Razem stanowili forpocztę:
Sprawdź! Rozwiąż QUIZ