Kaczyński na Krakowskim Przedmieściu: Za tę tragedię, przynajmniej moralnie, odpowiada rząd Tuska

1. Prezes PiS, Jarosław Kaczyński, przemawiał dziś pod Pałacem Prezydenckim
2. "Tu musi stanąć pomnik. Powołamy komitet budowy pomników" - stwierdził
3. Wcześniej z tego samego miejsca o spokój i szacunek apelował Andrzej Duda

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Na koniec dzisiejszych uroczystości ku czci osób, które zginęły w katastrofie pod Smoleńskiem głos na Krakowskim Przedmieściu zabrał Jarosław Kaczyński. - Naszą pamięć chciano zabić, bo się jej bano. Bo za tę tragedię, niezależnie od tego, jakie były jej przyczyny, ktoś odpowiada. Przynajmniej moralnie. I odpowiada za to poprzedni rząd. Nie ten Ewy Kopacz, tylko Donalda Tuska - grzmiał prezes PiS.

Pomniki. Komitet budowy pomników

Dalej stwierdził, że "wiele spraw nie jest załatwione" i że "na tej ulicy musi stanąć pomnik prezydenta Lecha Kaczyńskiego". Lider partii rządzącej zapowiedział też powołanie komitetu budowy pomników smoleńskich.

- Potrzebne są nazwy ulic, placów, rond. Musimy doprowadzić do tego, by ci, którzy zginęli, zostali uczczeni. Wbrew polskiemu establishmentowi. Nie mogą wygrać. My musimy zwyciężyć - stwierdził Kaczyński.

"Tragedia nie była przypadkiem"

Prezes PiS nie oszczędził w swoim przemówieniu poprzedników. - To, co było dotąd, to był pozór, to było udawanie. Dziś zaczyna się praca. Prawda, którą można określić, jako prawdę publiczną, państwową, prawda w podręcznikach, prawda w książkach, w środkach masowego przekazu, prawda w świadomości Polaków. Przecież miliony Polaków, także tych uczciwych, nie wie, co się stało. Musimy im to wyjaśnić - apelował.

Duda o szacunku, a na transparentach: "Mordercy!" i "Przywrócić karę śmierci"

I dodał: - Wiem, że Polacy wielokrotnie mylili się, kiedy przebaczali zbyt łatwo. Tak, przebaczenie jest ważne, ale po przyznaniu się do winy i po wymierzeniu odpowiedniej kary. Tragedia smoleńska nie była przypadkiem!

- Jeszcze w 2010 roku powiedziałem: "chłopcy bawili się zapałkami i podpalili dom". Tak było, to była zabawa zapałkami, ten przemysł pogardy, to wszystko co się z tym wiązało" - kontynuował Kaczyński.

"Najwyższa możliwa kara dla Tuska"

Jeszcze mocniej okoliczności katastrofy smoleńskiej oceniła w TVP reżyserka Ewa Stankiewicz. Oznajmiła, że cztery konferencje smoleńskie pozwoliły uzyskać wiedzę, według której "nie było innej możliwości, by wytłumaczyć naturę tych zniszczeń, niż tylko eksplozje, które były w powietrzu".

W TVP jasny komunikat: Był zamach. Na antenie mowa o karze śmierci dla Donalda Tuska

A później dodała: - Należy się najwyższa kara, ten człowiek powinien ponieść najwyższą karę, specjalnie przywróconą do prawodawstwa polskiego w tej sprawie. Mówię tutaj o Donaldzie Tusku, który w drugim dniu oddał śledztwo w ręce Rosjan.

Antoni, Antoni, Antoni!

Po oskarżeniach, przyszedł czas na podziękowania. Kaczyński na Krakowskim Przedmieściu wspomniał m.in. o Anicie Czerwińskiej, Tomaszu Sakiewiczu, Klubach Gazety Polskiej i oczywiście o ojcu Rydzyku i rodzinie Radia Maryja.

- Wielu z was pewnie w tej chwili zadaje sobie takie pytanie: dlaczego on, czyli ja, jest taki niesprawiedliwy, dlaczego nie mówi o tym, którego być może trzeba było postawić na pierwszym miejscu? Ja chciałem powiedzieć o nim oddzielnie. Wymawialiście tu jego imię: Antoni Macierewicz! - mówił dalej Kaczyński. - Antoni, Antoni i jeszcze raz Antoni. Dokonał cudu ze swoim zespołem - grzmiał szef PiS.

Na koniec Kaczyński stwierdził: "Wciąż rzucają w nas kamieniami!". - Ale to się nie uda, oni nie zwyciężą - powiedział.

Krzyż numer 96

Chwilę później na mównicę wszedł przedstawiciel Koła Modlitewnego, który w 2010 roku codziennie przychodził pod Pałac Prezydencki z około dwumetrowym krzyżem.



Mężczyzna wręczył prezesowi PiS jeden z setek "numerowanych krzyży". - Ich kopie są m.in. na Jasnej Górze, w Watykanie i w Radiu Maryja - stwierdził. Kolejną kopię, z numerem 96, otrzymał Jarosław Kaczyński.

Duda: Potrzebny szacunek

Kilka godzin wcześniej z tego samego miejsca przemawiał prezydent. - Jesteśmy dzisiaj winni im (ofiarom katastrofy - red.) tę jedność wobec tego, co stało się wtedy. Jesteśmy im dziś winni to wybaczenie, o którym wcześniej mówiłem, jesteśmy im winni uczciwe i spokojne zbadanie tego, co się wtedy stało, ale bez politycznej przepychanki - mówił Duda.

A tłum skandował: "Andrzej Duda", "Jarosław", "Antoni" i "dziękujemy!". Wykrzykiwano też hasła: "Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę".

"Poległ w służbie ojczyzny"

Nieco w cieniu dzisiejszych przemówień i transparentów, jeszcze nad ranem, pod Pałacem Prezydenckim odsłonięto tablicę upamiętniającą ofiary katastrofy. Napisano na niej m.in.: "Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. Zginął 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku".

Pomnik upamiętniający zmarłego prezydenta pojawił się również pod stołecznym ratuszem. Na tablicy przymocowanej do kamienia napisano: "Poległ w służbie ojczyzny".

O przywódcy PiS-u przeczytasz też w książce "Jarosław. Tajemnice Kaczyńskiego. Portret niepolityczny" >>



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!
Szybki QUIZ: Co wiesz o Prawie i Sprawiedliwości? [5 pytań]

PiS powstało na bazie jakiego ugrupowania?
Sprawdź! Rozwiąż QUIZ


Więcej o: