Dziennikarze Al-Dżaziry nakręcili materiał o stanie polskiej demokracji. "Nacjonalistyczny rząd może być zgubą Polaków"

1. Al-Dżazira przyleciała do Polski, żeby ocenić stan naszej demokracji
2. W materiale wideo stawia tezę, że w Polsce rośnie rasizm i ksenofobia
3. Wpływ na tę tendencję ma mieć m.in. szowinistyczny język partii rządzącej

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

"Nacjonalistyczny rząd Polski, a także rosnąca ksenofobia i rasizm, mogą okazać się zgubne dla przyszłej stabilności kraju" - piszą Glenn Ellis i Katerina Barushka w serwisie internetowym telewizji Al- Dżazira.

Dziennikarze postanowili na własne oczy sprawdzić, czy nasz kraj pod rządami PiS oddala się od demokratycznych standardów. Refleksje po wizycie w Polsce zamieścili w artykule "Polacy podzieleni" i w 25 minutowym reportażu wideo. Od razu trzeba powiedzieć - nie są one optymistyczne.



"Język rządzących daje siłę prawicowym ekstremistom"

Reporterzy Al-Dżaziry wskazują na zaniepokojenie Zachodu rosnącym rasizmem Polaków i ich strachem przed imigrantami. I zastanawiają, co może być przyczyną radykalizacji poglądów w "najszybciej rosnącej gospodarce Unii Europejskiej".

Odpowiedzią jest według nich język, którym posługują się członkowie partii rządzącej - pełen szowinizmu, niechęci do obcych i teorii spiskowych.

"Im więcej szowinizmu w debacie publicznej, tym szersze staje się pole działania dla prawicowych ekstremistów" - pisze Al-Dżazira. I przypomina, że PiS obarcza winą za katastrofę smoleńską prezydenta Rosji i Donalda Tuska, a Lech Wałęsa jest dla polityków partii sowieckim agentem.

"Reakcją rządu na krytyków w kraju i za granicą jest negacja ich argumentów jako próby destabilizacji kraju przez >>różne siły<<" - wskazują reporterzy. Jako dowód radykalizacji języka polityki, przytaczają między innymi słowa Kaczyńskiego o imigrantach, którzy "przywożą ze sobą choroby, pasożyty i bakterie".

Więcej przestępstw na tle nienawiści rasowej

W Warszawie dziennikarze rozmawiali m.in. z profesorem Rafałem Pankowskim ze stowarzyszenia "Nigdy Więcej", które zajmuje się monitorowaniem przestępstw z nienawiści na tle różnic rasowych i etnicznych. Pankowski przyznał, że w ostatnim czasie liczba rasistowskich incydentów znacząco w Polsce wzrosła.

- Kiedyś mieliśmy średnio 10 takich spraw w ciągu tygodnia, ale w ubiegłym roku odnotowaliśmy poważny wzrost. Zdarza się nawet 5-10 ataków o podłożu rasistowskim w ciągu dnia - mówił.

Ellis i Barushka dotarli także do Afrykańczyka mieszkającego w Warszawie, który padł ofiarą brutalnego ataku. - W publicznej toalecie zaatakowało mnie ośmiu mężczyzn. Pobili mnie, a świadkowie tylko się śmiali - powiedział anonimowy mężczyzna.

"Winnicki i Kaczyński nie mówią w imieniu wszystkich Polaków"

Z kolei na warszawskim Placu Zamkowym autorzy reportażu natknęli się na pikietę nacjonalistów. - Demonstrujemy przeciwko islamizacji Europy. Wierzymy, że to co się obecnie dzieje w UE, stanowi zagrożenie dla naszej cywilizacji - powiedział im poseł Robert Winnicki, współorganizator demonstracji. A dziennikarze odnotowali, że pikietujący mieli ze sobą rasistowskie transparenty, a niektórzy wznosili dłonie w nazistowskim pozdrowieniu.

"Zupełnym nieporozumieniem jest jednak twierdzenie, że Winnicki czy nawet Kaczyński mówią w imieniu wszystkich Polaków. Według ostatnich sondaży, większość mieszkańców uważa, że demokracja w ich kraju jest zagrożona" - piszą Ellis i Barushka.

Ale jednocześnie dodają, że to "co dzieje się w Warszawie, nie jest typowo polskim fenomenem, tylko odbiciem tendencji, które pojawiły się w całej Europie Środkowo-Wschodniej". "Podczas gdy przywódcy UE zajmują się kryzysem związanym z uchodźcami, coraz bardziej autorytarni i populistyczni politycy posługują się coraz ostrzejszą retoryką, która nigdy nie będzie tolerowana w zachodniej Europie" - podsumowują w pesymistycznym tonie dziennikarze.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!