Kuriozalna konferencja ministra rolnictwa. "Uczyłem się hodowli koni, na praktyce mieliśmy nawet dojenie krów" [WIDEO]

Minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel spotkał się dziś z dziennikarzami na konferencji o problemach w stadninach koni. Najpierw w kuriozalny sposób bronił kompetencji szefa stadniny w Janowie, później nie chciał odpowiadać na pytania i zakończył spotkanie.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Na początek minister stwierdził, że "doniesienia prasowe są częściowo sterowane przez pewne siły, które stoją za obroną status quo w stadninie koni w Janowie i w innych ośrodkach". Później podał, że "niezwłocznie zostanie przygotowany program hodowli koni w Polsce". - Chcę też poinformować, że w ostatnich 10 latach padły 52 sztuki koni w Janowie (dziennikarze mieli w czasie konferencji otrzymać ich listę - red.) i to jest tak, że - jak widzimy - mogą być takie przypadki - mówił. Dodał, że sprawa dwóch ostatnich zgonów została zgłoszona do prokuratury i jest badana.

Dopiero po śmierci KOLEJNEGO konia minister idzie po rozum do głowy >>>

Jurgiel stwierdził, że prezes stadniny koni w Janowie Podlaskim oddał się do dyspozycji ministra w związku z "nagonką medialną". Powiedział, że decyzja, co do jego przyszłości jeszcze nie zapadła. Bronił kompetencji szefa stadniny. - Jest to ekonomista, jak najbardziej przygotowany do kierowania każdą spółką. Natomiast hodowlą koni zajmują się inni. Są osoby, które się tym zajmują. One nie były zmieniane - odpowiedział jej Jurgiel.

"Uczyłem się gleb, hodowli koni..."

- Czyli nie ma potrzeby, żeby dyrektor stadniny znał się na hodowli koni arabskich? Tak mam to rozumieć? - dopytywała dziennikarka Radia ZET.

- To nie jest tak. Ma wykształcenie rolnicze, czteroletnie. Wiem, mając pokrewne wykształcenie, jeśli chodzi o rolnictwo na studiach. Uczyłem się gleb, hodowli koni, nawet na praktyce mieliśmy dojenie krów - opisywał minister. - To wszystko można zdobyć i nie musi to być specjalista pierwszej klasy. Ma do hodowli fachowców, ale sam też jest fachowcem w tym zakresie na tyle, na ile tam trzeba, to jest moim zdaniem wystarczające - skwitował.

"Te państwa przytyki mnie specjalnie nie obchodzą"

Zainteresowanie dziennikarzy prezesem stadniny wyraźnie go irytowało. W pewnym momencie - na kolejne pytanie dziennikarki Radia ZET - zareagował stwierdzeniem, że "ktoś państwu pomaga zadawać te pytania".- Ja już w polityce jestem 30 lat więc mnie te państwa przytyki specjalnie nie obchodzą, natomiast pan prezes jest krótko w polityce - stwierdził Jurgiel.

- Nie chcemy w szczegółach się wypowiadać, bo trwa postępowanie prokuratorskie - uciął minister, pytany m.in. o wyniki sekcji zwłok koni oraz paszę dla zwierząt, i skierował się do wyjścia. Dziennikarze protestowali i próbowali zadawać kolejne pytania, ale minister zakończył spotkanie.

Shirley Watts zabiera swoje konie ze stadniny w Janowie >>>

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!