Kolejni eksperci krytycznie o przygotowaniach do Dni Młodzieży. "Ewakuacja trwałaby 8 godzin"

1. Politechnika Krakowska: Brzegi nie spełniają wymogów organizacji ŚDM
2. Zdaniem ekspertów lokalizacja niesie za sobą zagrożenie dla pielgrzymów
3. Miejsce jest przygotowane co najwyżej na kilkaset tysięcy osób

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Punktem kulminacyjnym ŚDM będzie kończąca je msza z udziałem papieża Franciszka. Według planów ma się ona odbyć 31 lipca w Brzegach koło Wieliczki. Ostatnio pojawiły się jednak doniesienia, że ta koncepcja niesie za sobą zagrożenia.

"Ewakuacja może trwać 8 godzin" 

Ministerstwo Infrastruktury nie zgodziło się na wykorzystanie odcinka autostrady A4 pod parking dla ponad 2000 autokarów dla pielgrzymów. Nie wiadomo też, czy trasa zostanie zamknięta na czas głównych uroczystości. Gdyby tak się nie stało, "ewentualna ewakuacja mogłaby potrwać nawet 8 godzin" - informują dziennikarze TVN24, którzy zapoznali się z raportem ekspertów i studentów Politechniki Krakowskiej.

Po zamachach terrorystycznych w Brukseli słychać też opinie, że lepsza lokalizacja dla mszy to krakowskie Błonia. Są łatwiejsze do zabezpieczenia, a nasze służby znają ten teren, bo wiele razy odbywały się tu wielkie imprezy i spotkania. Brzegi wzbudzają niepokój jeszcze z innego powodu: teren jest nieutwardzony. Jeśli przez kilka dni popada deszcz, ziemia zamieni się w grzęzawisko. Może być kłopot z ewentualnym wjazdem karetek, straży pożarnej, policji.

"Wąskie gardła"

Eksperci Politechniki Krakowskiej zwracają również uwagę na inny fakt. Na terenie, gdzie odbędzie się msza z udziałem papieża, tworzą się tzw. wąskie gardła pod wiaduktami kolejowymi, a to może być dodatkowe utrudnienie, jeśli chodzi o ewentualną ewakuację.

Przeczytaj również: Światowe Dni Młodzieży czy Światowe Dni... Problemów? Czasu coraz mniej, a gotowy jest tylko chór

Ponadto, jak zauważają pracownicy PK, możliwości komunikacyjne Krakowa przystosowane są do przyjęcia na terenie Brzegów maksymalnie kilkuset tysięcy osób. Spodziewana liczba pielgrzymów oscyluje zaś koło 2-3 milionów.

Plan "B"?

Jeszcze w Wielki Czwartek biskup Damian Muskus, koordynator generalny Komitetu Organizacyjnego ŚDM, zapewniał, że wobec Brzegów nie ma alternatywnego planu. - Są jedyną lokalizacją dla tak wielkiej liczby pielgrzymów - powiedział biskup. - Moim zdaniem nie są wcale miejscem wyjątkowo niebezpiecznym. Czy bezpieczniejsze są Błonia? Nie. Trzeba mieć zaufanie do służb i osób odpowiedzialnych za zapewnienie bezpieczeństwa i takie zaufanie mamy - tłumaczył.

Innego zdania jest wojewoda małopolski. Józef Pilch ujawnił, że "plan B" istnieje. Msza kończąca Światowe Dni Młodzieży może być zorganizowana na krakowskich Błoniach albo na lotnisku Balice. - Jeśli zajdą wypadki losowe, takie jak powodzie lub wielkie deszcze - wyjaśnił wojewoda. I dodał, że jego osobistym zdaniem - nie jako urzędnika państwowego - Błonia byłyby lepszą lokalizacją niż Brzegi. - Wyjście 2-2,5 miliona pielgrzymów po uroczystościach w Brzegach może zająć 12 do 15 godzin - ocenił wojewoda.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: