"Wysokie ryzyko dla życia ludzi" w czasie Światowych Dni Młodzieży. Organizatorzy: "Nie ma planu B"

1. Liczne nieprawidłowości w przygotowaniu Światowych Dni Młodzieży
2. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa mówi o niebezpiecznej lokalizacji
3. Komitet organizacyjny ŚDM: Nie ma planu B

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

O sprawie jako pierwsza poinformowała TVN24. "Przy wydarzeniu o takiej skali i charakterze, miejscowość Brzegi nie powinna być brana pod uwagę jako jedna z głównych lokalizacji uroczystości. Miejsce to jest źródłem wysokiego ryzyka dla życia i zdrowia ludzi" - cytuje TVN24, za raportem ekspertów z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.

Co budzi wątpliwości ekspertów?

1. Przede wszystkim lokalizacja mszy na Polu Miłosierdzia. Zdaniem rządowych ekspertów jest "ryzyko zagrożeń dla uczestników". Rekomendują zmianę miejsca, by na takie, które można łatwiej zabezpieczyć. Ich zdaniem może wystąpić także problem z dojazdem, liczbą miejsc parkingowych czy ewentualną ewakuacją. W wydarzeniu mogą wziąć udział nawet 3 mln osób.

2. Brak planów ewakuacji w przypadku podtopień. W raporcie zaznaczono, że mogą one wystąpić w po burzach.

3. Brak odpowiedniego zabezpieczenia medycznego. Twórcy raportu zaznaczają też, że organizatorzy nie uwzględnili możliwości wystąpienia "chorób wysoce zakaźnych".

4. Brak systemu ostrzegania w Krakowie. Nie zaplanowano też punktu informowania o ofiarach i poszkodowanych.

Jak podaje TVN24, raport trafił do szefowej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Beaty Kempy.

Organizatorzy nie rezygnują

Komitet organizacyjny ŚDM poinformował jednak, że nie istnieje możliwość rezygnacji z takiej lokalizacji. - Taki wariant nie jest rozważany. W przypadku jedynie klęski żywiołowej bylibyśmy w stanie rozważać lokalizację alternatywną, natomiast jeśli ten warunek nie zostanie spełniony, nie mówimy w ogóle o zmianie decyzji - powiedział dziennikarzom sekretarz generalny komitetu bp Damian Muskus, odnosząc się do informacji RCB.

Zdaniem biskupa, raport "nie neguje Brzegów jako miejsca centralnego spotkania", a jedynie "stanowi materiał roboczy dla rządu i służb, które mają za zadanie przeanalizowanie tego raportu i znalezienie problemów, które tam istnieją".

Nie ma planu B

Podkreślił, że nie ma "planu B" w sprawie lokalizacji mszy kończącej ŚDM. - Plan B będzie istniał tylko wówczas, gdy nastąpi jakiś kataklizm, wielka powódź, która uniemożliwi wejście na tamten teren. Podejrzewam, że w sytuacji obfitych opadów również Błonia nie będą wyglądały atrakcyjnie, jak i każde inne potencjalne miejsce spotkania - powiedział biskup.

O problemach Światowych Dni Młodzieży pisaliśmy już na Gazeta.pl. Czytaj więcej >>>



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: