Bardziej niż ataku terrorystów boimy się o nasze służby [SONDAŻ PO ZAMACHACH]

1. TVN przeprowadził sondaż dotyczący zagrożenia terrorystycznego w Polsce
2. 57 proc. ankietowanych sądzi, że zamachy ominą nasz kraj
3. Ale tylko 38 proc. wierzy, że nasze służby są gotowe na wypadek ataku

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Po wczorajszych zamachach w Brukseli, w których 34 osoby zginęły, a niemal 200 zostało rannych, wrócił temat bezpieczeństwa Polski. Zwłaszcza w kontekście zbliżających się wielkimi krokami dwóch ważnych wydarzeń - szczytu NATO 7-8 lipca i Światowych Dni Młodzieży w dniach 27-31 lipca.

Z sondażu przeprowadzonego dla TVN i TVN24 wynika, że większość Polaków wierzy, że zamachy terrorystyczne ominą nasz kraj. W mniejszym stopniu ufamy natomiast, że ochronią nas przed nimi polskie służby.

Dyskusja o kondycji polskich służb trwa po wypadku prezydenckiej limuzyny na A4. Z kolei po dymisji komendanta głównego, nadal nie ma nowego szefa policji.

Niewykluczone odwołanie Światowych Dni Młodzieży. Polska zagrożona? "Jeśli się pomodlimy..." >>>

Polskie służby nie są gotowe na wypadek zamachu

Badanie przeprowadzono na grupie tysiąca dorosłych Polaków.

Na pytanie "Czy Polska jest obecnie zagrożona zamachami terrorystycznymi?" 57 proc. ankietowanych odpowiedziało przecząco. Z kolei 38 proc. było zdania, że terroryści mogą zaatakować w Polsce. Jednak już tylko 10 proc. respondentów sądzi, że jesteśmy "zdecydowanie" zagrożeni.

TVN pytało również, czy polskie służby są przygotowane na wypadek zagrożenia terrorystycznego w związku z planowanymi na terenie naszego kraju imprezami masowymi. Tutaj proporcje były odwrotne: 38 proc. uważa, że służby są na taką ewentualność gotowe. 50 proc. nie wierzy natomiast w dobre przygotowanie naszych służb. W tym 17 proc. odpowiedziało, że "zdecydowanie nie są gotowe".

"Nic nie zwalnia od czujności"

A w mediach spekuluje się, że ze względu na zagrożenie atakami terrorystycznymi, Światowe Dni Młodzieży w Polsce mogą zostać odwołane. - Raczej się tego nie mówi, ale oczywiście niczego nie można wykluczyć - powiedział na antenie TVN24 Paweł Soloch, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

- Radykalne zmiany przed lipcowymi wydarzeniami utrudniłyby funkcjonowanie aparatu - takiego jaki mamy teraz. Musimy się po prostu godzić na to, czym dysponujemy. Poziom zagrożenia dla Polski się nie zmienił, jest bardzo niski. Oczywiście nie zwalnia to od czujności i myślenia, że to może ulec zmianie - ocenił Soloch.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!