"Mam dość słuchania rasistowskiego bełkotu o ciapatych i brudasach". Wy też? [LIST CZYTELNIKA]

"Można mieć różne poglądy na to, co się teraz dzieje, ale czuję się atakowany z każdej strony przez argumenty, których forma jest poniżej wszelkiej krytyki" - pisze nasz czytelnik. I dodaje: Najgorsze jest to ogólne przyzwolenie na mówienie o " ciapatych gó***ch" czy "je****ch Arabusach".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Swoją historię w liście przesłanym do redakcji opisał Kuba:

"BlaBlaCar, trasa Warszawa-Ostrowiec. Oprócz mnie samochodem jedzie para w wieku 25+ i mężczyzna po trzydziestce. Na początku było miło: klasyczne, nieinteresujące pogaduszki, w których nie brałem udziału. Po kilkunastu minutach zeszli jednak z tematu obwodnicy Warszawy na "te ciapate gówna" i wychwalanie bohaterów ze Zgorzelca (ochroniarze chwalili się ujęciem "uchodźcy"; w rzeczywistości Syryjczyk miał prawo pobytu w Polsce - przyp. red.).

Kolejne dwie godziny słuchałem ich nienawistnego rasistowskiego bełkotu, próbując racjonalnie odpierać bezsensowne ataki. Przykład?

- "Ale co ty mówisz, ja nie jestem rasistą. Gdybym był, to nienawidziłbym też żółtków i czarnuchów. I to nie jest tak, że ciapatych nienawidzę. Po co oni się tu pchają do cywilizowanego człowieka. Mają swoje miejsce, to niech tam siedzą i sami się wyrzynają"
- "No ja mieszkałem w tym Peterborough i tam strach było się zapuszczać w dzielnice Arabusów. Tam co chwila komuś odcinali głowę i strzelali. I obcinali ręce krzycząc cośtam w tym swoim języku."
-"No i niech oni tu przyjadą, to jeden z drugim dostanie po ryju i zobaczą, że Polacy to nie dają se w kaszę dmuchać. Ja bym im tam pokazał"

"Nie chcę słuchać takich historii"

O tym problemie rozmawiałem ostatnio z kilkorgiem znajomych. Każdy z nich miał swoją historię: jeden przez całą drogę musiał słuchać wywodów taksówkarza o "j******h Arabusach", inny został wciągnięty w podobną dyskusję w kolejce u lekarza, a koleżanka fryzjerka została wręcz napadnięta przez klientkę opowiadającą rasistowskie dowcipy.

Można mieć różne poglądy na to, co się teraz dzieje, ale przeraża mnie to, że czuję się atakowany z każdej strony przez argumenty, których forma jest poniżej wszelkiej krytyki. Najgorsze jest to, że panuje na to ogólne przyzwolenie - a przecież widzę, że często słuchacze są zażenowani takimi wywodami. I poza zwróceniem uwagi nie mogą z tym nic zrobić; nie w każdej takiej sytuacji można po prostu wstać i wyjść albo poprosić rozmówcę, żeby przestał. Zresztą czasami i to nie pomaga - np. moi współpasażerowie z BlaBlaCara ciągnęli dyskusję mimo moich próśb.

Mam dosyć słuchania historii o ciapatych i brudasach. Tylko ja to widzę, czy Wy macie podobnie?" - pyta nasz czytelnik.

Masz podobne doświadczenia albo chcesz opowiedzieć nam swoją historię? Napisz ją w komentarzu albo wyślij na adres aneta.bankowska@agora.pl