Kiedyś odebrali życie, teraz uczą się je ratować. Polscy więźniowie i ich "życie po śmierci" [WIDEO]

Wszyscy zostali skazani za zabójstwa. Za swoje błędy zapłacili wieloletnimi wyrokami, ograniczeniem swobody poruszania do metrażu celi i brakiem normalnego kontaktu z bliskimi. Teraz, choć wiedzą, że nikomu nie przywrócą życia, uczą się je ratować.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

"Życie po śmierci" to wspólna inicjatywa PCK i Fundacji Pedagogium. Jej celem jest nauczenie więźniów skazanych za zabójstwo umiejętności udzielania pierwszej pomocy. Większość z nich niedługo opuści cele po długoletniej odsiadce. Zmierzenie się z powrotem do normalnego życia będzie więc prawdziwym wyzwaniem. Kurs pierwszej pomocy - jak twierdzą organizatorzy - ma im w tym pomóc.



Możliwość resocjalizacji?

- Dla kogoś, kto zabrał życie, perspektywa, w której może je też uratować, ma wielkie znaczenie. Pozwala uwierzyć w możliwość realnego odkupienia swoich win - przekonuje Filip Konopczyński z Fundacji Pedagogium.

Według pomysłodawców, jest to też realna "możliwość resocjalizacji i szansa na ponowną adaptację do społeczeństwa". Ale "Życie po śmierci" ma też promować potrzebę posiadania umiejętności pierwszej pomocy wśród całego społeczeństwa.

- Większość wypadków powoduje tylko nieznaczne obrażenia, ale zdarza się, że szybka reakcja decyduje o życiu lub śmierci - mówi Agnieszka Skura z Centrum Szkoleniowego Mazowieckiego Oddziału Okręgowego Polskiego Czerwonego Krzyża.

I dodaje: - Dlatego chcieliśmy zwiększyć świadomość Polaków w dziedzinie pierwszej pomocy, a szczególnie zwrócić uwagę na to, jak ważne jest nabycie umiejętności w tym zakresie.

"Najlepsze, co spotkało mnie w więzieniu"

Właśnie dlatego, oprócz pomysłu na przeprowadzenie kursu, zrealizowano też inny - film promocyjny, w którym główne role odgrywają więźniowie.

- Chciałbym teraz coś zrobić dla drugiej osoby. Uratować ją. Bez względu na wszystko, podszedłbym i uratował. Tym bardziej, że teraz wiem, jak - mówi jeden z więźniów.

A inny dodaje: - Chociażby w ten sposób mógłbym się zrewanżować. Jednej, dwóm czy trzem osobom. Może dzięki temu poczułbym się lepiej, może to wszystko jakoś by ze mnie zeszło.

O tym, że kurs pierwszej pomocy nie był straconym czasem, najlepiej jednak świadczą te słowa: - To jest najlepsza rzecz, jaka spotkała mnie w więzieniu. A jeśli kiedyś uratuję komuś życie, to będzie to najwspanialsze, co zrobię w swoim życiu - tłumaczy jeden ze skazanych.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!