Tak FBI szukało obrazu zrabowanego z Warszawy przez nazistów. Szczegóły głośnej akcji

- To był najlepszy moment w mojej karierze - wspomina agent FBI, który brał udział w poszukiwaniach portretu z XVIII w., skradzionego z Muzeum Narodowego w czasie II wojny światowej.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Był gorący lipcowy poranek 2015 roku, pierwszy dzień pracy agenta Paula Zukasa w placówce FBI w Warszawie. Agentowi, który na co dzień interesował się sztuką, przydzielono sprawę zaginionego w czasie wojny obrazu "Portret mężczyzny" autorstwa barokowego malarza, Krzysztofa Lubienieckiego.

Obraz powstał ok. 1728 roku. Został skradziony przez nazistów z Muzeum Narodowego w 1944 r. Następnie trafił do pałacu w Austrii i ślad po nim zaginął.

- Byłem więcej niż podekscytowany. Kiedy przydzielono mi tę sprawę wiedziałem, że musi się udać. Chciałem jak najszybciej odnaleźć obraz i zwrócić go prawowitym właścicielom - wspomina dziś Zukas.

Śledztwo trwało dwa miesiące. A oto cała historia.

FBI helps Poland's Ministry of Culture and National Heritage recover a treasured painting allegedly looted by Nazi soldiers during World War II.

Posted by FBI - Federal Bureau of Investigation on  Sunday, 6 March 2016


Zaczęło się od starego zdjęcia...

Bob Wittmann przeglądał właśnie rodzinne fotografie w swoim domu w Detroit. Szukał informacji o zmarłym ojcu, który w czasie II wojny światowej służył w armii. W jego ręce wpadło zdjęcie Johna Wittmanna w wojskowym mundurze.

19-letni szeregowy Wittmann pozował w swoim domu w Columbus w stanie Ohio na tle - jak pisze FBI - "pamiątek z czasów wojny, przywiezionych z innych krajów." Bob rozpoznał na fotografii stary obraz, który pamiętał z dzieciństwa. Był to portret mężczyzny w peruce i jasnoniebieskim płaszczu.

W rodzinnym archiwum była też druga fotografia, a na niej rama obrazu z widocznym numerem inwentaryzacyjnym i frazą w języku, którego Bob nie rozumiał: "Muzeum Narodowe w Warszawie". Postanowił poszukać jej w internecie.

Tak trafił na stronę Muzeum Narodowego w Warszawie. To tylko rozbudziło jego ciekawość. Postanowił zdobyć więcej informacji na temat dzieła.

Po nitce do kłębka

Na stronie polskiej ambasady znalazł informację, że obraz - do złudzenia podobny do tego, który po wojnie przywiózł do domu jego ojciec - jest poszukiwany przez polskie władze.

- Ciarki przebiegły mi po plecach, kiedy zobaczyłem jego zdjęcie na stronie ambasady - opisywał później Bob Wittmann.

Po namyśle postanowił zawiadomić polskie ministerstwo kultury. Myślał, że dzieło jest nadal w posiadaniu jego rodziny. Okazało się jednak, że krewny z Florydy sprzedał portret kolekcjonerowi dzieł sztuki o nazwisku Bobb już w 1990 roku.

Polskie władze zwróciły się o pomoc w poszukiwaniach do FBI i tak sprawa trafiła do agenta Zukasa.

- Musiałem po prostu poskładać elementy tej układanki w całość - opowiada agent.

W pierwszej kolejności skontaktował się z kolekcjonerem. John Bobb przesłał mu zdjęcie obrazu wiszącego w jadalni jego domu w Westerville. Pozostało pytanie: czy to jest autentyk?

"Wiedzieliśmy, że musi wrócić do Warszawy"

W sierpniu Bobb i jego żona przynieśli portret do siedziby FBI. Tam obrazem zajęli się eksperci. Potwierdzili, że obraz z domu państwa Bobb to dzieło z XVIII wieku, utracone przez Polskę "Portret młodego mężczyzny".

- Nie mieliśmy cienia wątpliwości, czy oddać to dzieło. Po prostu wiedzieliśmy, że obraz musi wrócić do Warszawy - zapewniała Janis Bobb.



Wzruszające spotkanie

Ceremonia przekazania portretu przedstawicielom polskich władz odbyła się zeszłej jesieni w Muzeum Narodowym w Warszawie. Zostali na nią zaproszeni także państwo Bobb. Był też Wittmann z żoną i oczywiście agent Zukas.

- To było niesamowite uczucie. I najlepszy moment w całej mojej karierze - podsumowuje Paul Zukas.

O odnalezieniu obrazu pierwszy raz pisaliśmyTUTAJ.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!