"Jego spokojny poranek 13 grudnia to był przypadek". "wSieci" o planach internowania Jarosława Kaczyńskiego

1. "wSieci": Jarosław Kaczyński był na liście przeznaczonych do internowania
2. Tygodnik powołuje się na dokument SB z 1980 r.
3. P. Zaręba przekonuje, że prezes PiS nie był liderem, ale działał w opozycji

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Jarosław Kaczyński w jednym z wywiadów opowiadał "jak to stan wojenny zastał go w domu, jak spał długo i jeszcze wychodząc do kościoła, nie zorientował się w sytuacji. Stało się to powodem drwin" - pisze w najnowszym numerze tygodnika "wSieci" Piotr Zaremba, biograf Kaczyńskich. Dodaje, że w tym czasie SB internowała Lecha Kaczyńskiego.

Autor tekstu stara się udowodnić, że "spokojny poranek" Jarosława to "czysty przypadek". Powołuje się na dokument, który jak twierdzi "można znaleźć na półce w białostockim oddziale IPN". To "Wykaz osób przeznaczonych do izolacji w przypadku poważnego zagrożenia bezpieczeństwa kraju" datowany na 16 października 1980 r. Jak twierdzi Zaremba, Jarosław Kaczyński figurował na tej liście. "Był wtedy wykładowcą w białostockiej filii Uniwersytetu Warszawskiego" - tłumaczy Zaremba. I dodaje: "Tam zastał go Sierpień '80, tam pomagał jako prawnik w organizowaniu 'Solidarności'".

Według ustaleń publicysty, kiedy SB zainteresowała się Jarosławem Kaczyńskim, był on już w Warszawie. Jego miejsce pobytu ustalono "cztery dni po wprowadzeniu stanu wojennego, kiedy zajmowano się równocześnie setkami osób" i wówczas wezwano na przesłuchanie. "32-letni doktor prawa kategorycznie odmówił podpisania lojalki, grożąc w impulsywny sposób samobójstwem" - czytamy we "wSieci".

Zaremba dodaje, że służby specjalne sfałszowały później opis tych wydarzeń. Nie wyjaśnia jednak, na czym to fałszerstwo dokładnie miało polegać.

Koszt bycia w opozycji: J. Kaczyński podawał książki w bibliotece

W dalszej części tekstu publicysta opisuje opozycyjną działalność Kaczyńskich w PRL. Pisze też, że kosztowała ich "kariery naukowe i życiową stabilizację".

"W latach 80. Jarosław Kaczyński ze swoim doktoratem podawał książki w BUW (biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego - red.), bo nie było dla niego pracy" - podkreśla Zaremba.

Zaniedbanie PiS?

Zaremba wytyka, że "nawet kręgi związane z PiS nie zadbały do tej pory o to, by obecność Jarosława Kaczyńskiego na liście osób przeznaczonych do internowania odpowiednio nagłośnić". Z kolei sami Kaczyńscy "nigdy nie przypisywali sobie zbyt wiele".

Jego zdaniem "nikt nie twierdzi, że byli liderami przedsierpniowej opozycji", jednak przedstawianie ich jako "dekowników czy tchórzy" jest "wyjątkowo nieprzyjemnym przykładem wziętej z powietrza propagandy".

O przywódcy PiS-u przeczytasz w książce "Jarosław. Tajemnice Kaczyńskiego. Portret niepolityczny" >>



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o:
Skomentuj:
"Jego spokojny poranek 13 grudnia to był przypadek". "wSieci" o planach internowania Jarosława Kaczyńskiego
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX