Specjalne areszty na rejsach dla "hałaśliwych" Polaków? Przewoźnik wyjaśnia

1. "DN": Pasażerowie Stena Line muszą podpisać oświadczenie przed rejsem
2. Chodzi o zobowiązanie do niezakłócania spokoju współpasażerów
3. SL: Przepisem objęci uczestnicy rejsów z koncertami, nie zwykli pasażerowie

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

"Pasażerowie promu Stena Line wypływający z Gdyni do Szwecji muszą podpisać oświadczenie, że nie będą zakłócać podróży innym pasażerom" - napisała szewedzka gazeta "Dagens Nyheter".

I zacytowała wypowiedz Agnieszki Zembrzyckiej, rzeczniczki Stena Line Polska, która miała powiedzieć, że Polacy "nie są narodem morskim" i "nie zdają sobie sprawy z przepisów porządkowych na statku". Dlatego nie wsiądą na pokład bez uprzedniego podpisania oświadczenia, że zapoznali się z regulaminem. Regulacja miała zostać wprowadzona z powodu licznych alkoholowych imprez, organizowanych na pokładzie i notorycznego zakłócenia spokoju pasażerów.

Rzeczniczka Stena Line Polska wyjaśnia

Po lekturze artykułu i jego omówienia w serwisie Rmf24.pl rzeczywiście można odnieść wrażenie, że obowiązek dotyczy wszystkich pasażerów linii. Rzeczniczka Stena Line Polska, z którą naszej redakcji udało się porozmawiać, przedstawiała jednak tę sprawę zupełnie inaczej.

- Oświadczenie podpisują wyłącznie pasażerowie rejsów rozrywkowych, nie dotyczy ono podróżujących w celach transportowych - powiedziała Agnieszka Zembrzycka.

I wyjaśniła, że linie organizują specjalne rejsy z koncertami, w których biorą udział młodzi ludzie, ale jest to zaledwie kilkaset osób w ciągu roku. Oświadczenie ma im przypomnieć, że przepisy porządkowe, w tym cisza nocna w kabinach, dotyczy wszystkich pasażerów, a nie tylko pasażerów transportowych.

W artykule szwedzkiej gazety pojawiła się informacja, że dla pasażerów, którzy nie przestrzegają przepisów, przygotowano na pokładzie promu areszt. - Jest na promie miejsce odosobnienia dla tych z pasażerów, którzy notorycznie łamią przepisy i trudno ich okiełznać. Ale to jest rozwiązanie stosowane na wielu innych promach, związane z koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa wszystkich podróżnych - tłumaczy rzeczniczka.

- I nie ma to nic wspólnego z narodowością pasażerów. Przepisy dotyczą wszystkich, nie tylko Polaków. Gazeta, która zacytowała moją wyrwaną z kontekstu wypowiedź, zachowała się nieetycznie - dodała Zembrzycka.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: