Pielęgniarka dostała kredyt na lamborghini. "Mąż chciał mieć fajny samochód"

Pielęgniarka, posługując się fałszywymi danymi, dostała kredyt na luksusowe auto, Lamborghini Gallardo Spyder. Rat jednak nikt nie spłacał, więc bank zawiadomił prokuraturę. Kobieta właśnie stanęła przed wrocławskim sądem.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Prawie pół miliona kredytu kobieta otrzymała 3 lata temu w Alior Banku, przedstawiając fałszywe dokumenty z firmy - opisuje wrocławska "Gazeta Wyborcza".

Z dokumentów wynikało, że przedsiębiorstwo zajmując się handlem biomasą i jest w dobrej kondycji finansowej. Nikt nie sprawdził ich prawdziwości.

Tymczasem rzeczywistość była inna. Jak dowiedzieli się dziennikarze "Wyborczej", firma miała siedzibę zarejestrowaną w domu pielęgniarki i w urzędzie skarbowym deklarowała brak dochodu.

Chciała wziąć kolejny kredyt

Dopiero gdy na te same dokumenty pielęgniarka chciała dostać kredyt w wysokości ponad miliona złotych na kolejne auta (tym razem ferrari i bentleya), bank zainteresował się poprzednią pożyczką. Zaczął się domagać spłat, a w końcu zwrotu lamborghini.

Nie doczekał się żadnej reakcji, więc powiadomił prokuraturę.

Winę zrzuciła na męża

Kobieta tłumaczyła śledczym, że wzięła kredyt, bo "mąż chciał mieć fajny samochód". Jej partner odmówił składania wyjaśnień.

Oboje usłyszeli zarzuty oszustwa, a Grażyna D. dodatkowo także próby oszustwa, bo próbowała wziąć kolejny kredyt.

We wtorek przed sądem kobieta odmówiła składania zeznań. Zarówno ona, jak i jej mąż nie przyznali się do winy. Twierdzili, że spłacali raty - podaje TVN24.

Grozi im do 8 lat więzienia.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!