Otoczyli przystankową wiatę stalowym ogrodzeniem. Tylko po co?

W podtarnowskiej wsi stoi na pozór normalna wiata przystankowa. Mniej normalne są solidne stalowe bariery, które osłaniają ją od strony jezdni. Mieszkańcy nie widzą sensu ogrodzenia. Wolą czekać pod gołym niebem.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

W centrum wsi Dąbrówki Breńskie stoi przystankowa wiata. Sama wiata jest raczej nieciekawa, blaszany potwór, jakich w kraju wiele. Zdumienie może za to budzić jedna rzecz w jej pobliżu.

Wiata od strony jezdni ogrodzona jest bowiem wysoką stalową barierą. Utrudnia ona szybkie przejście np. do busa, więc ludzie wolą czekać na deszczu czy śniegu. - Nasz przystanek stał się już pośmiewiskiem - mówi 19-letni Mariusz. O sprawie napisała wczoraj "Gazeta Krakowska".



Ogrodzenie pojawiło się w grudniu. Urzędnicy przekonują, że wszystko jest zgodnie z przepisami. - Wiata stoi obok potoku i musieliśmy wykonać zabezpieczenie, aby żaden pojazd nie wpadł tam do wody - wyjaśnia Marek Janik z Zarządu Dróg Powiatowych w Dąbrowie Tarnowskiej.

Po interwencji "Gazety Krakowskiej" wójt gminy Olesno obiecał przeniesienie wiaty za metalową barierę. - Gdyby było można, to byśmy ją już dawno sami przenieśli. Tylko że później ktoś by nas mógł o coś oskarżyć - mówi Tadeusz Sak, sołtys Dąbrówek Breńskich.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: