10-latek z Kłodzka uratował rodzinę. Jego rodzina zatruła się tlenkiem węgla

1. 10-letni chłopiec zadzwonił na pogotowie ratunkowe prosząc o pomoc
2. "Mamie leci coś białego z buzi, tata leży ranny" - mówił
3. Na miejsce przyjechała karetka; okazało się, że w mieszkaniu ulatniał się czad

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Jak podaje portal TVN24.pl, straż pożarna otrzymała zgłoszenie po godzinie 4 rano.Wcześniej telefon na pogotowie ratunkowe wykonał 10-letni chłopiec.

"Moja mama i tata, mamie leci coś białego z buzi, tata leży w kuchni, ranny" - przytacza słowa chłopca TVN24.

Dyspozytorka pogotowia ratunkowego natychmiast wysłała na miejsce karetki, podejrzewając zaczadzenie.

Mały bohater

- Ten mały chłopak jest bohaterem. Uratował nie tylko swoją rodzinę, ale też sąsiadów - powiedziała Jadwiga Radziejewska, szefowa ZOZ w Kłodzku. Wtóruje jej dyspozytorka pogotowia ratunkowego, która odebrała zgłoszenie. - Był bardzo opanowany i spokojny. Wysłałam karetki, a później do niego oddzwoniłam. Poprosiłam o otworzenie okien. Cały czas rozmawialiśmy, a on wykonywał moje polecenia - mówi portalowi TVN24.pl Katarzyna Ulbrych. - Zachował się bardziej racjonalnie niż niejeden dorosły.

Nieszczelny piecyk

Straż pożarna z Kłodzka poinformowała, że poszkodowanych zostało 9 osób, pogotowie natomiast podało, że do szpitali trafiło 8 osób - sześcioro dzieci i dwójka dorosłych. Życiu żadnego z nich nie zagraża niebezpieczeństwo. Wstępną przyczyną zdarzenia - w ocenie strażaków - była nieszczelność kanału wentylacyjnego piecyka do podgrzewania ciepłej wody.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: