Nieoczekiwane konsekwencje nowej ustawy medialnej. Polska może być wyrzucona z... konkursu Eurowizji

1. Europejska Unia Nadawców (EBU) "z niepokojem" patrzy na Polskę
2. Prezydent EBU przestrzega rząd przed możliwymi konsekwencjami
3. Jedną z nich jest opuszczenie przez Polskę Konkursu Piosenki Eurowizji

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Europejska Unia Nadawców (EBU) zrzesza media publiczne w Europie. Jest też organizatorem Konkursu Piosenki Eurowizji. Prezes EBU Jean-Paul Philippot przyznał, że organizacja uważnie obserwuje obecną sytuację w Polsce związaną z mediami publicznymi. Jak podaje "Financial Times", EBU jest zaniepokojona kierunkiem, w którym zmierzają zmiany w polskim radiu i telewizji.

- Jeśli dojdzie do złamania statutu EBU, będziemy mieli z Polską problem - przyznał Philippot w "FT". Zaznaczył jednocześnie, że w konsekwencji Polska może zostać wydalona z Europejskiej Unii Nadawców. A to oznaczałoby m.in., że... Polska nie weźmie udziału w kolejnych konkursach Eurowizji.

EBU zaniepokojone "przejęciem mediów publicznych przez rząd"

W grudniu zeszłego roku, dyrektor generalna EBU Ingrid Deltenre skierowała do prezydenta Andrzeja Dudy pismo, w którym wyrażała zaniepokojenie organizacji możliwością wejścia w życie nowej ustawy medialnej. Ustawa, jak podkreśliła Deltenre, "podporządkowuje media publiczne - symbol demokratycznego państwa - rządowi". Apelowała też do prezydenta o niepodpisywanie tak skonstruowanej ustawy. Dyrektor Generalna powoływała się m.in. na Europejską Kartę Praw Człowieka.

Kurski: Finał Eurowizji uderzał w wartości polskiej rodziny

Na razie nie wiadomo, jak władze mediów publicznych zareagują na możliwość usunięcia naszego kraju z EBU i z konkursu Eurowizji. Serwis "Politico" przypomina jednak, że Jacek Kurski, obecny prezes TVP, krytycznie wypowiadał się o konkurskie w ostatnich latach. Po zwycięstwie Conchity Wurst w 2014 roku, Kurski nie krył swojego niesmaku i zgorszenia wynikiem konkursu. Stwierdził, że występ piosenkarki był "nie do oglądania" i "uderza w podstawowe wartości polskiej rodziny".

Najpopularniejszy konkurs piosenki w Polsce i Europie

Konkurs Piosenki Eurowizji jest organizowany od 1956 r. Polska uczestniczy w nim od 1994 r., a transmisje z tego wydarzenia cieszą się dużą popularnością wśród polskich telewidzów. Na początku października 2015 r., zarząd TVP zatwierdził udział w tegorocznej edycji Eurowizji.

Do Sztokholmu miał zostać wysłany wykonawca, którego piosenkę wybierze w wewnętrznym postępowaniu profesjonalna komisja złożona z ekspertów i dziennikarzy muzycznych.

EBU to nie tylko Eurowizja

Na poważniejszy problem zwróciła problem Dorota Kozińska - publicystka, tłumaczka, krytyk muzyczny i operowy. EBU, jak mówi Kozińska, zajmuje się nie tylko konkursami piosenki. Promuje też kulturę i niezależność mediów.

No i już zaczęły się podśmiechujki. Że EBU w związku ze zmianami w ustawie medialnej wyrzuci nas z Eurowizji. Większość...

Posted by Dorota Kozińska on  Wednesday, 13 January 2016


Przytaczamy wpis Doroty Kozińskiej na Facebooku:

[red. pisownia oryginalna]

"No i już zaczęły się podśmiechujki. Że EBU w związku ze zmianami w ustawie medialnej wyrzuci nas z Eurowizji. Większość newsów ilustrowana zdjęciem Conchity Wurst, nawet media niechętne nowej władzy w Polsce piszą wyłącznie o "kiczowatym", "celebrującym przepych" konkursie piosenki.

Czy już wszyscy upadli na głowę albo nie mają zielonego pojęcia, że współpraca z EBU to przede wszystkim setki transmisji i retransmisji oper i koncertów muzyki poważnej, możliwość promocji polskich wykonawców i muzyki polskiej na świecie, dostęp do bezcennych archiwów radiofonii europejskich i prezentowania tych skarbów także na naszej antenie, uczestnictwo w festiwalach, wymianach programowych i przeglądach znacznie istotniejszych niż Konkurs Piosenki Eurowizji?

Zapomnieli, że w Eurovision Young Musicians Competition triumfowali Bartłomiej Nizioł i Stanisław Drzewiecki? Że w Eurovision Young Dancers zwyciężyli Marcin i Dawid Kupińscy oraz Viktoria Nowak?

Że uczestnictwo w EBU zapewnia nie tylko wymianę informacji, ale też względną niezależność od tych strasznych, wyprowadzających nam pierdyliony z PKB zachodnich korporacji, które wypierają z rynku rzetelne radiofonie i telewizje, oferując w zamian głównie internetowe serwisy z sieczką muzyczną i filmami na życzenie?

Dowcipkujcie sobie dalej, a pewnego dnia obudzicie się z jednym kanałem przy uchu: czymś w rodzaju Radia Erewań."


Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!