"Bulterier PiS-u" prezesem TVP. Jeszcze rano nominacja Jacka Kurskiego

O 9.00 minister skarbu państwa powoła Jacka Kurskiego na prezesa TVP - podaje serwis 300Polityka.pl. Na antenie TVN doniesienia te potwierdził wiceszef MON.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Jeszcze w czwartek Kurski miał zostać odwołany z funkcji wiceministra kultury, a dziś o 9 ma z rąk ministra skarbu państwa otrzymać nominację na prezesa TVP. Ministerstwo kultury do końca dnia nie potwierdziło odwołania Kurskiego, ale w "Kropce nad i" wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki potwierdził, że Kurski będzie szefował Telewizji Polskiej.

Taka szybka zmiana na stanowisku prezesa TVP jest możliwa dzięki natychmiastowej publikacji ustawy medialnej w Dzienniku Ustaw. Nowe przepisy znalazły się tam zaledwie kilka godzin po tym, jak podpisał je prezydent. W myśl nowej ustawy, kadencje prezesów TVP i Polskiego Radia kończą się w dniu wejścia przepisów w życie.

- Pan prezydent z troską odnosi się do tego, żeby media publiczne w Polsce cechowały się wiarygodnością, rzetelnością i obiektywizmem - mówiła na konferencji szefowa KPRP Małgorzata Sadurska. Jak podkreśliła, prezydent z uwagą zapoznał się z apelami, które docierały do kancelarii lub pojawiały się mediach. - Prezydent również podziela takie zdanie i zależy mu na tym, żeby media publiczne wykonywały swoją misję publiczną, były bezstronne, obiektywne i wiarygodne - dodała.

Kolejne nazwiska

Według informacji serwis 300Polityka.pl, znane są też kolejne nazwiska związane z nowymi, narodowymi mediami. Szefem Telewizyjnej Agencji Informacji ma zostać Mariusz Pilis, reżyser i scenarzysta filmów dokumentalnych, pomysłodawca i pierwszy dyrektor TVP Info, autor filmu "Listy z Polski" ukazującego międzynarodowe tło katastrofy smoleńskiej. Szefem TVP Info ma natomiast zostać Grzegorz Adamczyk z Polsatu. Wcześniej współpracował również z TVP i BBC.

"Ciemny lud to kupi"

Jacek Kurski w swojej karierze współpracował z wieloma partiami politycznymi - od ZChN przez PiS aż po Ligę Polskich Rodzin. Jego drogi z partią Jarosława Kaczyńskiego krzyżowały się kilkukrotnie, jednak nic nie wskazywało na to, że Kurski ma jeszcze szansę na powrót do łask prezesa po tym, jak w 2011 roku wraz ze Zbigniewem Ziobrą zaangażował się w tworzenie partii Solidarna Polska.

Kurski jako poseł znany jest przede wszystkim z kontrowersyjnych wypowiedzi - nie tylko ostrych. Ich wartość merytoryczną podsumowuje to słynne wideo z 2007 roku:



Karierze "bulteriera PiS-u" towarzyszy wiele kontrowersji, z których najsłynniejszą jest "dziadek z Wehrmachtu". Kurski przed drugą turą wyborów prezydenckich w 2005 roku powiedział w wywiadzie, że "dziadek Donalda Tuska zgłosił się na ochotnika do Wehrmachtu". Okazało się, że dziadek byłego premiera istotnie był w Wehrmachcie, ale został tam wcielony siłą, a następnie zbiegł do Polskich Sił Zbrojnych. Kurski został wtedy - na krótko - wykluczony z PiS, po czym znów powrócił jako jedna z twarzy tej partii.

Z tym pomówieniem związane jest słynne zdanie Kurskiego, które miał wypowiedzieć przed nagraniem w studio radia TOK FM: "Z tym Wermachtem to lipa, ale jedziemy w to, bo ciemny lud to kupi". Potwierdzali to obecni przy tym dziennikarze, a sam Kurski zaprzeczał, że wypowiedział te słowa.

Rajd z konwojem

Polityk znany jest również ze swojego zamiłowania do szybkiej jazdy. Jego najbardziej znany rajd to jazda za policyjnym konwojem w 2008 roku. Kurski tak bardzo śpieszył się na spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim, że "podczepił się" pod konwój przewożący gangsterów. Do zatrzymania zmusiła go dopiero policyjna blokada.

Inny razem Kurski został przyłapany na jeździe po Warszawie z prędkością 156 kilometrów na godzinę.

Selfie z barykad

W ubiegłym roku Kurski na dłuższy czas stał się bohaterem memów. Kiedy w Kijowie zrobiło się bezpiecznie, ówczesny europoseł ruszył na Majdan, a swoją wizytę obszernie relacjonował na Twitterze. Wśród zdjęć było m.in. selfie wykonane na tle barykady z opon. Później internauci masowo wklejali Kurskiego na inne zdjęcia - z lądowania na księżycu, rozdania Oscarów, chińskiego muru i wielu innych.

- Mieliśmy do czynienia z przykładem niewyobrażalnego hejterstwa i zorganizowanej akcji. Moja "słitfocia" była niefortunna, ale królem "słitfociowego" obciachu może być każdy - tłumaczył później.

Kurski uważany jest przede wszystkim za polityka skutecznego w realizacji celów swojej partii. A w kwestii mediów publicznych wyraził je jasno m.in. wicemarszałek Ryszard Terlecki:



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!