Jeśli jeszcze mieliście wątpliwości, jaki jest plan PiS na media, ten wpis WSZYSTKO wyjaśnia

Posłanka Prawa i Sprawiedliwości Krystyna Pawłowicz na stronach internetowych Radia Maryja podzieliła się swoją (i zapewne partyjną) wizją i spostrzeżeniami, dotyczącymi mediów publicznych. Mediów, których apolityczność, wg Pawłowicz, jest mitem.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Oto kilka myśli, które przekazuje nam prof. Krystyna Pawłowicz:

1. "Władza musi mieć środek przekazu"

Wybrana grupa polityczna ma więc prawo, a nawet musi mieć dostęp do dysponowania takim narodowym, publicznym środkiem, by po prostu móc skutecznie działać oraz, by obywatelskie prawo do niezniekształconej oficjalnej informacji było realizowane. To oczywisty wymóg rządzenia z wyborczego mandatu społecznego: niezniekształcony przepływ informacji od władzy i do władzy.

2. "Władza musi mieć wpływ na media publiczne"

(Rządzący - red.) muszą dysponować mediami publicznymi, na które - jako obdarzeni mandatem wyborców - muszą mieć wpływ, i to wpływ bezpośredni.

3. "Media rządowe nie są od kontroli władzy"

Trzeba jednak mocno podkreślić, że media publiczne, a poprawniej - media "rządowe" NIE są, co do zasady, od "kontroli władzy", bo od "kontroli władzy" i "patrzenia jej na ręce", jak też "rozliczania" władzy są media PRYWATNE, które w Polsce przez 8 lat rząd lewicowo-lewacko-postkomunistyczny ochraniały medialnie przed społeczną krytyką, fałszując jej dokonania i ukrywając prawdę o jej ekscesach i aferach.

4. "Apolityczność mediów jest fałszem"

Media publiczne to media rządowe, i są to jak najbardziej media "polityczne". Oczekiwanie ich "apolityczności" jest dysfunkcjonalne i nielogiczne. (...) "Apolityczność " mediów to fałsz w mediach i brak odpowiedzialności moralnej za kłamliwe pośrednictwo fikcyjnie "apolitycznych" dziennikarskich przeciwników politycznych.

5. "Media publiczne powinny służyć do rządzenia państwem"

Myślę, że reformowane właśnie media publiczne winny być analizowane w prawdzie, bez politycznej poprawności i hipokryzji. Mają służyć suwerenowi i wybranym przez niego każdorazowo przedstawicielom do sprawnego rządzenia państwem.

Co dokładnie zmienia "mała ustawa medialna"?

Ustawa ma polegać na przekształceniu Telewizji Polskiej, Polskiego Rada i Polskiej Agencji Prasowej ze spółek skarbu państwa w instytucje kultury. Kierownictwo tych instytucji ma być wybierane przez Radę Mediów Narodowych, w której skład wejdą eksperci wybierani przez Sejm, Senat i prezydent.

Według znowelizowanej ustawy media mają realizować misję w obszarze kultury,edukacji, w tym edukacji historycznej i polityki historycznej, promocji Polski w świecie i w obronie dobrego imienia Polski.

Ustawa przewiduje także, że rola Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji zostanie ograniczona.

Projekt zakłada też, że "zarząd i radę nadzorczą wskazuje minister skarbu, a mandaty obecnego zarządu wygasają w dniu wejścia ustawy w życie".



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: