Wiemy już, czemu Sejm głosuje nocą. Przed godziną 16 posłowie PiS są... w mniejszości

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

1. Nowy Sejm zasłynął już z przeciągających się obrad i nocnych głosowań
2. Wynika to z tego, że ponad 20 członków PiS pracuje w ciągu dnia w ministerstwach
3. Gdyby Sejm głosował przed godziną 16., PiS mógłby nie mieć większości


Od październikowych wyborów parlamentarnych Prawo i Sprawiedliwość zmieniło rytm pracy Sejmu. Elementem nowej rutyny stały się nocne głosowania. Wybór sędziów do Trybunału Konstytucyjnego czy zmiana ustawy o TK to przykłady ustaw, które zostały przegłosowane w środku nocy. Pytanie, skąd tak późna pora?

Posłowie PiS pracują w ministerstwach

Powód nocnych głosowań jest prosty. Jak podał dziś "Super Express", przed godziną 16 posłowie PiS są zajęci - wykonują swoje obowiązki w ministerstwach, nie mogą więc uczestniczyć w obradach Sejmu.

Sprawdziliśmy: w 11 ministerstwach pracuje 17 sekretarzy i podsekretarzy stanu. Do tej liczby trzeba dodać Mariusza Błaszczaka, Pawła Szefernakera (sekretarza stanu w Kancelarii Premier) oraz Adama Lipińskiego (odpowiedzialnego za kontakty rządu z parlamentem).

W sumie jest to 20 posłów Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli dodamy do tego samych ministrów, ta liczba rośnie.

PiS do godz. 16. nie ma większości

A liczba posłów na sali jest kluczowa. PiS ma w tej chwili 234 posłów w Sejmie - przy nieobecności choćby 5 członków, partia Jarosława Kaczyńskiego mogłaby nie mieć większości, zakładając pełną mobilizację opozycji. "Utrata" 20 posłów jest więc z perspektywy PiS niedopuszczalna.

Jak pisze "SE" rozwiązanie jest proste: czekać. Posłowie, zajmujący stanowiska w ministerstwach kończą swoją pracę w resortach i po godz. 16 udają się na salę obrad. W pełnym składzie PiS ma bezsporną przewagę liczebną i nie musi martwić się o wyniki głosowań.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!