"Boję się tylko Boga i pogwałcenia konstytucji". Rzepliński mocno z "Kropce nad i"

- Propozycje nowych ustaw to próba niszczenia sądu konstytucyjnego - ocenił na antenie TVN24 prezes TK Andrzej Rzepliński. Odniósł się też do zapowiedzi ministra Zbigniewa Ziobry o tym, że wyjazd sędziów do Chin "pachnie prokuraturą": - Nic do tego panu Zbyszkowi, gdzie Trybunał wyjeżdża - stwierdził.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

- W tej chwili jest 18 sędziów, ale orzekających - 10 - mówił w "Kropce nad i" prezes Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepliński. W 10-osobowym składzie TK miałby rozpatrzyć wniosek o zbadanie nowelizacji ustawy, gdyby taki wniosek wpłynął. Byłoby to niezgodne z nowelizacją ustawy,. która weszła w życie w poniedziałek.

- Zasadą było, że jeśli orzeka 5 sędziów, 3 jest za niekonstytucyjnością, a 2 za konstytucyjnością, to sprawa była kierowana do rozpoznania przez pełny skład. Do tego nie potrzeba specjalnego prawa - powiedział prezes TK.

Co z ośmioma "nieorzekającymi" sędziami? - Pozostali sędziowie nie mogą orzekać, dopóki TK nie rozstrzygnie wątpliwości wokół uchwał sejmowych - mówił. Rzepliński podkreślił również, że "sędzia konstytucyjny podlega wyłącznie Konstytucji".

Wyroki na stadionie

Prezes Trybunału nie chciał wiele mówić na temat ustawy, którą podpisał dziś prezydent i ewentualnych dalszych jej reperkusji. Powiedział jedynie, że "propozycje nowych ustaw to próba niszczenia sądu konstytucyjnego". - To jest nie do zrozumienia dla moich kolegów w innych państwach Europy - dodał.

Z kolei komentując zapis nowelizacji o konieczności orzekania w pełnym składzie sędziowskim, stwierdził: - Można wydawać wyroki na Stadionie Narodowym i wtedy będzie jeszcze więcej sędziów. Ale nie wiem, czy to będą dobre wyroki.

"Pan Zbyszek"

Rzepliński odniósł się też do słów ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który uważa, że wyjazd sędziów TK do Chin "pachnie prokuraturą" . - Ten dżentelmen postawił wiele osób przed prokuratorem. Pamiętam jak w 2007 roku dwóch jego prokuratorów polowało na znakomitego sędziego. Trzy lata później jeszcze z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego został awansowany z pozycji sędziego okręgowego do sędziego apelacyjnego - mówił Rzepliński.

Chwilę później - i tej formy Rzeplińśki używał aż do końca programu - nazwał Ziobrę "panem Zbyszkiem". - Nic do tego panu Zbyszkowi, kto przyjeżdża do Trybunału i gdzie Trybunał wyjeżdża. Zwłaszcza w kontekście prokuratury. I tyle - mówił, co spotkało się z krytycznym odbiorem komentatorów.



"Między mną, a posłem Dudą była chemia"

Prezes TK zaznaczył, iż nie wierzy, aby prezydent Andrzej Duda źle ocenia sędziów Trybunału. - Prezydent Duda był zawsze z szacunkiem traktowany w Trybunale, gdy (jeszcze jako parlamentarzysta - red.) reprezentował grupę posłów przed Trybunałem - powiedział Rzepliński.

- Mogę powiedzieć, że w swoisty sposób między mną, a wówczas posłem Dudą była chemia - powiedział prezes Trybunału i dodał, że nie czuje żadnej urazy do prezydenta.

Rzepliński, pytany o znaczenie głosu prezydenta z sporze o TK, podkreślał, że "znaczenie ma konstytucja", a nie jednostki czy instytucje. - Lech Wałęsa mówił, że boi się tylko pana Boga, ja boję się pana Boga i boję się pogwałcenia konstytucji, której służę i przysięgałem, że będę służył - podkreślił.

"Gigant Rzepliński"

Poza opiniami dotyczącymi niefortunnej formy, jakiej Rzepliński używał do określenia ministra sprawiedliwości, nietrudno znaleźć komentarze chwalące nieustępliwość prezesa TK. - Profesor Rzepliński stawał dziś bardzo godnie. Cały czas na gruncie prawa, nie wdając się w polityczne przepychanki - mówił senator Marek Borowski w programie "Tomasz Lis na żywo".



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!