Ludzie wychodzą na ulicę bronić demokracji. A Szydło: Za rządów PO aresztowano młodego internautę...

- Protesty organizują ci, którzy utracili władzę, przywileje i wpływy - przekonywała na antenie TVN24 szefowa rządu. Na uwagę, że Komitet Obrony Demokracji jest organizacją pozapartyjną, Beata Szydło dodała: Tak, ale na czele manifestacji szli politycy PO.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Sobotnie manifestacje w obronie demokracji przyciągnęły tysiące osób w całym kraju. Choć w Warszawie nie udało się powtórzyć zeszłotygodniowej frekwencji (12 grudnia w marszu "Obywatele dla demokracji" wzięło udział 50 tys. osób), w wiecu pod Sejmem uczestniczyło 20 tys. ludzi.

- Chciałabym, żeby ci, którzy demonstrują, zastanowili się, czy hasła, które głoszą są adekwatnymi do rzeczywistości, w której wszyscy żyjemy. Żeby zadali sobie pytanie, w jakim stopniu ich wolność czy demokracja w Polsce została ograniczona w ostatnich tygodniach - mówiła w programie "Kawa na ławę" Beata Szydło. I oceniła: to próba narzucenia przekazu, że w Polsce "dzieją się rzeczy niesamowite".

Premier przekonywała, że podczas rządów poprzedniej ekipy było gorzej: gdy górnicy wyszli na ulicę w Jastrzębiu, wysłano do nich policję. A gdy "młody człowiek, internauta, krytykował ówczesną władzę, aresztowano go". - To były fakty, o których dzisiaj poprzednicy nie mówią. Wtedy nikt nie demokracji nie bronił - tłumaczyła.

"Protesty organizują ci, którzy utracili władzę"

Dlaczego w takim razie obywatele nie wychodzili na ulicę za rządów PO? Szefowa rządu i na to znalazła wytłumaczenie. - Gdy próbujemy naprawić prawo zepsute przez poprzedników, mówi, że są łamane zasady demokracji. Te protesty organizują ci, którzy utracili władzę, przywileje i wpływy - mówiła. Czyli kto? Zdaniem Szydło, partie polityczne.

Problem w tym, że Komitet Obrony Demokracji jest organizacją pozapartyjną - co słusznie przypomniał prowadzący program. - Ale na czele manifestacji maszerują przedstawiciele i politycy PO, Ryszard Petru. Kiedy Polakom zabierano pieniądze z OFE, nie organizował marszy - przekonywała premier.

- Można się tylko zastanawiać, czy oni troszczą się o obywateli, czy troszczą się tylko o to, że przez te osiem lat świetnie im się żyło. Demokratyczny wybór nowej władzy jest podważany przez tych, którzy boją się utraty wpływów. Myśmy przyszli do rządzenia z konkretnym planem, na który umówiliśmy się z Polakami. Niektórym to przeszkadza - oceniła Szydło.

"Prosty obywatel, słuchając retoryki tych, którzy walczą z rządem..."

A co z awanturą wokół Trybunału Konstytucyjnego? - Jest projekt ustawy w Sejmie, złożyliśmy projekt zmiany konstytucji. Trzeba to rozwiązać w zgodzie. To test dla tych, którzy wyprowadzają ludzi na ulice. Prosty obywatel, słuchając retoryki tych, którzy dzisiaj walczą z rządem może nie mając pełnej wiedzy pomyśleć, że mają rację. Ale ci, którzy organizują te protesty wiedzą, że nie mają racji i wykorzystują ten moment do walki politycznej i budowania swojej pozycji - tłumaczyła Szydło.

I dodała: - Nie słyszałam prezesa TK, kiedy PO złamała prawo przy wyborze sędziów. Wtedy nie było demonstracji. My nie łamiemy prawa. Wszystko odbywa się w taki sposób, żeby wyjść z tego pata politycznego.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!