Czwartoklasiści Natalka i Grześ uratowali nieprzytomną kobietę. A dorośli? "Stali i patrzyli"

Mieszkanka Kielc straciła przytomność i uderzyła głową w metalowy słup. Leżała na przystanku. Nie zareagował nikt - oprócz dwójki dzieci z czwartej klasy podstawówki - Natalki i Grzesia.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Jak podał serwis Echodnia.eu, z pomocą kobiecie przyszli Grzegorz i Natalia, uczniowie czwartej klasy Szkoły Podstawowej nr 13 w Kielcach.

- Pani sobie szła, nagle upadła i uderzyła głową o metalowy słup. Leżała nieprzytomna. Podbiegliśmy do niej i sprawdziliśmy, czy oddycha. Grześ poklepał ją po policzkach, a ja wybrałam numer na pogotowie - opowiedziała serwisowi Natalia Stefańska.

Jak dodaje bała się, że nie wyjaśni wszystkich szczegółów dyspozytorowi. Dlatego poprosiła o pomoc panią, która przyglądała się całemu zajściu.

Grzegorz Madyś opowiedział telewizji iTV Kielce, że kiedy kobieta się ocknęła, wziął ją za rękę, pomógł wstać i usiąść na ławce.



Patrzyli się na nas. Nikt nie pomógł

Jak relacjonowały dzieci, obecni na przystanku dorośli nie reagowali.

- Ludzie stali wokoło i patrzyli, co robimy. Pytali, co się stało. Ale nikt nam nie pomógł - wspomniał Grzegorz reporterom iTV Kielce.

Dodaje, że starsza kobieta po odzyskaniu przytomności chciała od razu wracać do domu. Dzieci obawiały się jednak zostawić kobietę samą. Dlatego czekały aż do przyjazdu karetki.

Czemu dorośli nie pomogli?

- Wszyscy jesteśmy bardzo dumni z Natalki i Grzesia. Wykazali się niezwykłą odwagą - mówiła serwisowi Echodnia.eu dyrektor szkoły, do której uczęszczają Natalia i Grzegorz. Pochwalili je też ratownicy, którzy przybyli na miejsce zdarzenia. - Mówili nam, że dobrze zrobiliśmy. I że byliśmy bardzo dzielni - powiedział Grzegorz.

Na nasuwające się pytanie, czemu nikt z dorosłych nie zareagował, dzieci miały jedno wytłumaczenie. - Niestety, mamy do czynienia ze znieczulicą - powiedziały zgodnie reporterom.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!