Ile osób poszło w marszu? Ratusz mówi o 50 tysiącach. Beata Kempa ma "inny meldunek"

Marsz w obronie demokracji przeszedł, ratusz oszacował liczbę uczestników na 50 tysięcy, a Beata Kempa nadal walczy o korzystny dla PiS przekaz. Z jej danych wynika, że manifestantów było "dużo, dużo mniej".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Biuro Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego podało, że niedługo przed końcem sobotniego marszu brało w nim udział ok. 50 tysięcy osób. Dane te przytoczyła Monika Olejnik w programie "7. Dzień Tygodnia" w Radio ZET. Beata Kempa zaprotestowała. - Ja mam inny meldunek, pani redaktor. To nie było 50 tys., tylko dużo, dużo mniej - mówiła i tłumaczyła, że "musi takie meldunki otrzymywać jako szef KPRM".

Policja wie dokładnie

Jak poinformował naszą redakcję Tomasz Oleszczuk z Zespołu Prasowego Komendy Stołecznej Policji, policyjny raport sporządzony po zakończeniu zgromadzenia mówi, że "liczbę uczestników oszacowano w zakresie od 17 do 20 tysięcy osób".

Kukiz nie chce "petrusować"

Głos w sprawie zabrał też Paweł Kukiz. - Mam wrażenie, że uczestników liczył pan Petru w sposób podobny jak kiedyś relację złotówki do franka - żartował, co wywołało ogromne rozbawienie Beaty Kempy. - Brawo, Pawle! - cieszyła się.

Kukiz odwołał się do swojego doświadczenia scenicznego i na oko ocenił, że w marszu wzięło udział około 25 tysięcy osób. - Bardziej interesuje mnie kwestia, że wszystkie TV prowadziły relację. A kiedy we wrześniu 2013 roku były potężne manifestacje, na pewno powyżej 100 tysięcy - niektórzy mówią o 200, ale nie będę "petrusował" - telewizję poświęciły temu niewiele uwagi - mówił.

Nie pisaliśmy o 200 tys. osób

Liczba osób, które wzięły udział w manifestacji w obronie demokracji budzi ogromne emocje. W sieci pojawił się mem pokazujący przerobiony widok naszej strony głównej, gdzie na czołówce pojawia się liczba "200 tys. osób". W naszej relacji liczba ta nigdy nie padła.

Zobacz jak naprawdę relacjonowaliśmy marsz >>>

"Najgorszy sort Polaków"

Goście Olejnik mówili też o słowach Jarosława Kaczyńskiego z piątku - "najgorszym sorcie Polaków". - To sformułowanie dotyczyło tych, którzy chcieli sprawę polską wynieść na forum Parlamentu Europejskiego. I teraz mamy pytanie - czy Jarosław Kaczyński kierował tę wypowiedź do Tadeusza Rydzyka, który skarżył się na problem z uzyskaniem częstotliwości telewizyjnej, czy to było skierowane do prezydenta Andrzeja Dudy i Janusza Wojciechowskiego, którzy skarżyli się na sfałszowanie wyborów parlamentarnych czy może na Antoniego Macierewicza, który uczestniczył w tych spektaklach? Być może prezes Kaczyński upomniał swoich polityków, żeby nie szli tą drogą - skomentował Marek Sawicki.

Były minister rolnictwa stwierdził też, że współczuje politykom PiS. - Decyzja jest jednoznaczna, prezes powiedział, że wyrok TK nie będzie ogłoszony. W jaki sposób, nie łamiąc konstytucji, wykonają zalecenie prezesa, który nie ponosi żadnej odpowiedzialności, poza polityczną? Beata Kempa, Beata Szydło i Andrzej Duda mogą ponieść odpowiedzialność konstytucyjną - zauważył.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!