MON: Rząd rozważa udział w programie "Nuclear sharing". Broń nuklearna trafi do Polski?

Wiceminister Tomasz Szatkowski powiedział, że w Ministerstwie Obrony Narodowej trwają prace, które mogą zapewnić Polsce dostęp do broni jądrowej.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Zastępca Antoniego Macierewicza powiedział w programie "Prawy do lewego" w Polsat News 2, że polski rząd "analizuje i rozważa" udział w natowskim programie udostępniania sojusznikom przez Stany Zjednoczone broni jądrowej. To pierwszy raz, kiedy polityk tak wysokiego szczebla zapowiedział możliwość przystąpienia do takiego programu i "wypożyczania" broni atomowej od Amerykanów.

Co konkretnie powiedział minister? [SŁOWO PO SŁOWIE]

Witold Jurasz, Polsat News: - Czy mam rozumieć, że będziemy chcieli np. przystąpić do programu NATO Nuclear Sharing?

Tomasz Szatkowski, wiceminister obrony narodowej: - Konkretne kroki są obecnie rozważane.

- Wyjaśnijmy: ten program oznacza, że państwo nie posiada broni nuklearnej, ale ma dostęp do broni nuklearnej.

- Tak, to się zrodziło w ramach obaw niektórych państw sojuszniczych NATO, które nie posiadały broni nuklearnej. Chodziło o wiarygodność tzw. rozszerzonego odstraszania, czyli na ile sojusznik, który posiada broń nuklearną, będzie ryzykował bezpieczeństwo własnych obywateli po to, żeby odstraszyć agresję na sojuszników, którzy nie posiadają broni nuklearnej. Potem stworzono z nimi formułę, która jest czymś pomiędzy. Czyli ci sojusznicy broni nie posiadają, ale na czas wojny... Mówiąc wprost: Amerykanie mają im tej broni użyczyć, dlatego ona stacjonuje w pewnych, przeważnie potocznie wiadomych, ale oficjalnie nieznanych miejscach na terenie Europy, skąd ona może być pobrana i użyta. Do tego potrzebna jest polityczna zgoda, a po drugie zdolność.

- Takie miejsce mogłoby się w Polsce znaleźć?

- Teoretycznie mogłoby się w Polsce znaleźć. Trzeba mieć oczywiście zdolności do tego, żeby tej broni użyć. Na razie taką bronią są klasyczne bomby B61. Samolot F-16 może być dostosowany do tego, żeby takiej broni używać.

Minister podkreślił, że można analizować uczestnictwo Polski w tym programie. A dlaczego od razu nie posiadać własnej broni tego typu? - Własna broń nuklearna i posiadanie zdolności do odwetowego uderzenia, także posiadanie zdolności do wczesnego ostrzegania o takim ataku, jest najdalej idącą gwarancją własnego bezpieczeństwa - przekonywał wiceminister. To czemu nie? - Polska jest członkiem traktatu o nierozprzestrzenianiu broni nuklearnej, więc takich zamiarów rząd nie posiada.

Jak to działa?

Bomby atomowe rozmieszczone są w amerykańskich bazach na terenie państw NATO. W przypadku wojny USA "wypożyczają" tę broń, jednak lokalne władze nie mają prawa jej użycia bez zgody Waszyngtonu. W Polsce miałyby znaleźć się bomby, które obecnie znajdują się na terenie Niemiec - tamtejszy rząd nie czuje już zagrożenia i chce zrezygnować z programu "Nuclear Sharing".

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!