My będziemy wstawać po noworocznym szaleństwie, a chełmianie dopiero otwierać szampana. Dlaczego?

Postawa władz miejskich Chełma powinna być przykładem dla innych magistratów. Co zrobić, aby mieszkańcy na zabawie sylwestrowej pojawili się wyspani, wypoczęci i chętni do witania nowego roku? Wystarczy przesunąć imprezę na... 1 stycznia.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Lokalne media porównują Chełm do Honolulu. Dlaczego? Bo to stolica Hawajów jest ostatnim zamieszkałym miejscem na Ziemi, gdzie świętuje się przyjście nowego roku. Tym razem będzie to miejsce przedostatnie, a palmę pierwszeństwa (?) przejmie Chełm.

Troska o mieszkańców

Roland Kurcewicz, pełnomocnik prezydent Chełma Agaty Fisz powiedział Kurierowi Lubelskiemu, że "dzięki temu, że mieszkańcy wyśpią się i odpoczną po nocy sylwestrowej, będą mogli kontynuować wspólną zabawę 1 stycznia".

Kurcewicz dodaje, że miasto zadba o moc atrakcji - tańce, jedzenie, alkohol oraz lokalne gwiazdy disco polo mają być magnesem, przyciągającym chełmian na nieco spóźnioną zabawę.

Mieszkańcy podzieleni

Reakcje mieszkańców są podzielone. Jedni mówią, że to pomysł co najmniej średni, bo nie każdy ma gdzie wyjść w noc sylwestrową i taka impreza jest potrzebna. Innym ten pomysł odpowiada, zważywszy na to, że 1 stycznia to piątek. A jeszcze inni proponują przeniesienie obchodów Wigilii Bożego Narodzenia na sierpień - bo przynajmniej dzieci nie zmarzną.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!