Za ten mem grożą 2 lata więzienia. Właśnie dlatego powinniśmy udostępniać go wszyscy

Bilgin Ciftci, lekarz z Turcji opublikował na Facebooku mem, na którym porównano prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana do Golluma z "Władcy Pierścieni". Stracił z tego powodu pracę, a teraz grozi mu do 2 lat więzienia.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Obrazek, którego zamieszczenie wpakowało Ciftciego w tarapaty wygląda tak:



Lekarz pokazał go na Facebooku w październiku i niedługo potem stracił pracę w państwowym Instytucie Zdrowia Publicznego. Ale to był dopiero początek. Wkrótce Ciftci zasiadł na ławie oskarżonych z zarzutem obrazy głowy państwa.

Za to przestępstwo grożą w Turcji poważne konsekwencje. Od zeszłego roku ok. 250 osób oskarżono o obrazę prezydenta, ponad 100 z nich trafiło do więzienia - podaje serwis "Foreign Policy".

Sąd nie zna "Władcy Pierścieni"

Czy Ciftciego czeka podobny los? Wszystko zależy od tego, czy sąd uzna, że Gollum jest na tyle negatywną postacią, że porównanie jest obraźliwe dla Erdogana. Osiągnięcie porozumienia w tej kwestii może być trudne, bo sędzia i prokurator nie oglądali "Władcy Pierścieni" ani nie czytali trylogii Tolkiena.

- Pan prokurator, nie znając filmu, nazwał Golluma "złym potworem". Ale naszym zdaniem Gollum nie jest jednoznacznie zły. To ambiwalentna postać, ktoś pomiędzy dobrem a złem. Widzimy go jako ofiarę społeczeństwa - tłumaczy obrońca lekarza.

Wątpliwości, co do natury Golluma ma rozstrzygnąć grono biegłych, w skład którego wchodzą filmoznawca, behawiorysta i psycholog. Kolejna rozprawa odbędzie się w lutym. Sędzia i oskarżyciel mają do tego czasu zapoznać się z treścią "Władcy Pierścieni".

Efekt Streisand

Zakazany obrazek wciąż krąży po Facebooku, a internauci z całego świata protestują przeciw surowej karze, jaka grozi lekarzowi za niewinny żart. "Erdogan nienawidzi tego mema tak bardzo, że chce wsadzić człowieka do więzienia za opublikowanie go. Dlatego powinniśmy zamieszczać go, gdzie się da" - napisał ktoś, publikując go w serwisie Reddit.com.

Wygląda więc na to, że proces Ciftciego tylko przyśpieszył rozprzestrzenianie się obrazka. To tzw. efekt Streisand - zjawisko polegające na tym, że próby cenzurowania jakichś treści zwiększa ich popularność. Nazwa pochodzi od nazwiska piosenkarki Barbry Streisand, która żądała od fotografa Kennetha Adelmana odszkodowania za zrobienie zdjęcia jej posiadłości. Rozgłos wokół sprawy spowodował, że zdjęcie "podało dalej" tysiące internautów.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: