Setki par butów na paryskim placu. Swoje pantofle przysłał nawet papież Franciszek. To demonstracja

Buty. Setki, a może nawet tysiące par butów. W tym buty samego papieża. To Plac Republiki w Paryżu. Tu miał dziś odbyć się marsz na rzecz klimatu. Ale po krwawych zamachach islamskich terrorystów odwołano go. Odwołali marsz. A ludzie postanowili zamiast tego stworzyć symbol.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Władze Paryża po zamachach z 13 listopada zdecydowały, że nie chcą ryzykować w stolicy Francji tak dużego zgromadzenia ludzi. Przypomnijmy: z rąk islamskich terrorystów zginęło 130 osób, a ponad 350 zostało rannych. Nadal trwają poszukiwania głównego podejrzanego Salaha Abdeslama, który prawdopodobnie zbiegł do Belgii. Włodarze stolicy Francji odwołały więc marsz dla klimatu. Wówczas jego organizator - organizacja obywatelska Avaaz - zaapelował o wsparcie. Efekt?

Paryżanie - i wiele innych wspierających marsz osób - ustawili na Placu Republiki setki par butów. O, takich, jak tu na zdjęciach. Setki par obuwa mają symbolizować ludzi, którzy - gdyby nie obowiązujący wciąż w stolicy Francji stan wyjątkowy - przyszliby na marsz.



Niecodzienną inicjatywę wsparł swoim autorytetem Franciszek. Papież zdecydował, że także jego buty (zostaną wysłane do Paryża) pojawią się na chodniku na Place de la Republique. Jak widać na fotografiach, jego buty będą miały naprawdę liczne towarzystwo:



Najważniejszy szczyt klimatyczny od 2009 r?

Instalacja w Paryżu to element ogromnej kampanii, w ramach której w 150 krajach odbędzie się ponad 2300 wydarzeń związanych z rozpoczynającym się na dniach w Paryżu szczytem klimatycznym. Przywódcy niemal 200 krajów mają w stolicy Francji wypracować nowe porozumienie ws. redukcji emisji gazów cieplarnianych po 2020 roku.

Oczekiwania są ogromne, bo konferencja jest uznawana za najważniejszą od spotkania w Kopenhadze w 2009 r. Tamto spotkanie organizacje ekologiczne uznały powszechnie za porażkę. Teraz liczą, że będzie inaczej. Sojusznika mogą znaleźć w prezydencie USA. Zbliżający się powoli do końca swojej drugiej kadencji Barack Obama zapowiedział, że na szczycie będzie silnie lobbował na rzecz przyjęcia ambitnego rozwiązania, które pozostanie trwałe i ustali standard na kolejne lata - podkreśla Associated Press.

Jeśli światowe negocjacje zakończą się sukcesem, w stolicy Francji zostanie zawarte w grudniu najbardziej ambitne porozumienie klimatyczne, które miałoby zacząć obowiązywać po 2020 roku, zastępując protokół z Kioto. Społeczność międzynarodowa postawiła sobie za cel niedopuszczenie do tego, by średnia temperatura wzrosła o ponad 2 stopnie Celsjusza w stosunku do epoki przedindustrialnej. W obecnym tempie świat zmierza w kierunku wzrostu temperatury o 4 stopnie pod koniec XXI wieku, co według naukowców może mieć niebezpieczne skutki.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!